Może kradł, ale oddawać nie musi

terlik-140724-1100

Co za szczęście, co za cud. Pewnie gdyby nie wstawiennictwo cudotwórcy Wojtyły, sprawy zupełnie inaczej by wyglądały. A tak, tylko przeprosiny i zadnej kasy na szczęście. Czyż nie jest to cud?!

terlik-140724-1100

Chodzi o to mniej więcej, że pan katopublicysta Terlikowski musi Alicję Tysiąc tylko przeprosić. Nie musi jej już płacić odszkodowania (chciała 130 tysięcy).

Sąd uznał przeto, że – parafrazując – Terlikowski to złodziej, ale ponieważ kradł w dobrej wierze i w imię boga, to skradzionych rzeczy nie musi oddawać, wystarczy że okradzionego przeprosi. Dość to kuriozalne ale prawdziwe.

Oznacza to jednak, że Terlikowski nie będzie musiał organizować kasy, nie będzie musiał oszczędzać na pieluchach dla dzieci, podpaskach dla żony i białym serku dla teściowej. Co za ulga dla budżetu poważnej, przykładnej i poukładanej prawdziwej polskie rodziny.

Oczywiście te przeprosiny to też kamień u szyi i sytuacja mało komfortowa. To sprawa wręcz honorowa. Bo tak naprawdę Terlikowski będzie musiał paść na kolana i publicznie przyznać: tak jestem skończonym chujem. który bezzasadnie obrażał kobietę. Kajam się, przepraszam a jeśli trzeba to w pokucie ogolę sobie łeb i trzy dni po mieście w pokutnym worze będę chodził.

Mówiąc prawdę, takie przeprosiny mogą być czymś gorszym i bardziej dolegliwym, o godności nie wspominając, niźli wysupłanie marnych 130 tysi kosztem chwilowego zagłodzenia własnych dzieci. No ale wierzę że i z tym zdradliwym wyrokiem Terlikowski jakoś da sobie radę. To człowiek twardych zasad i nie mniej twardego fiutka (skądeś te pięć dzieciów sie wzięło), więc łyknie problem niczym kolejną hostie po spowiedzi.

Pamiętajcie również, że czuwa nad nim cała zgraja świętych i wydumanych przeróżnego autoramentu. Bo oprócz wspomnianego Wojtyły, moralnie redaktora wspierali, nijaka Matka Boża Kalwaryjska (imienia nie podano) i „sługa boży“ Wenanty Katarzyniec, czy jakoś tak podobnie. Chuj wie kto to, ale ponoć ktoś ważny.