Obrabiamy dupę innym

Żeby nie było, że tylko katolizm jest zły i sfiksowany, garść kwiatków, dowodzących że wszystkie religie bez wyjątku, to jeden wielki psychiatryk i zbór pomyleńców. Kwiatki pochodzą z wydawanej w Anglii po polsku gazety zatytułowanej PolishExpress

Oto Abu Waleed, 35-letni bezrobotny pasożyt, żyjący z zasiłków.  Dodatkowo ma na tak zwanym utrzymaniu żonę i chmarę nastukanych z nudów bachorów. To radykalny islamista  prowadzący równie radykalny portal internetowy.

Jednym z rozwiązań, jakie Waleed najchętniej wprowadziłby w życie, gdyby tylko miał taką możliwość, byłoby przymusowe oznakowanie wszystkich „niewiernych”. Wyznawcy religii innych niż islam, musieliby  golić głowy, a na szyjach nosić czerwone szarfy. Ateistów i żydów nie wymienia, bo ci w jego świecie nie istnieją.

Problem z takich świrem polega na tym niestety, że nie ma tu dobrego rozwiazania. Odcięcie go od zasiłków nic nie da, dalej będzie wegetował na koszt kogoś innego. Zamknięcie do pierdla też niewiele zmieni, bo po pierwsze kiedyś wyjdzie i to jeszcze bardziej sfiksowany, a poza tym w kiciu zarazi innych. Więc co?

Myślę sobie, że Big Ben jest na tyle wysoki, że spadanie (ot tak przez przypadek) z jego szczytu z narastającym przyspieszeniem, może być niezwykle skutecznym rozwiązaniem.

Zaś do tych którym nie podobają się polskie szkoły apeluję o wyhamowanie.

Nie jest jeszcze źle, choć oczywiście zawsze może być gorzej. Tak jak w owej Anglii.

Tam w jednej z podstawówek w Blackburn, nauczyciele miewają dość oryginalne poglądy, z którymi bez problemu dzielą się z dziatwą.  Na przykład postulują skazywanie gejów na śmierć przez ukamienowanie. Zakazują też klaskania, bowiem klaskanie to jeden z objawów satanizmu. Niewykluczone, że po lekkim liftingu (albo i bez), poglądy te mogłyby na dobre zagościć także w polskich szkołach, przede wszystkim na lekcji religii.

Tym bardziej, że zarówno geje jak i szatan, są stałymi tematami wykładów chrystusowego ciała pedagogicznego.

Oczywiście w związku z wielowiekową, miejscową tradycją, my zamiast kamienowania postulujemy raczej wbijanie na pal.

No i na koniec coś dla zwolenników wszelakich klauzul sumienia. Jeśli wasza wyobraźnia kiepsko pracuje, budujący przykład z Angli.

Pracownik Tesco w dzielnicy Neasden w północno-zachodnim Londynie, muslem jak najbardziej, odmówił sprzedania klientce wina i szynki, tłumacząc to względami religijnymi. Mężczyzna miał wskazać na zawartość koszyka kobiety podchodzącej do kasy, po czym oświadczyć, że nie może jej obsłużyć, ponieważ… pości.

Dzięki niemu temat klauzuli sumienia może wkroczyć na zupełnie nowe, nie odkryte jeszcze tereny. W psychiatrycznej Polsce pomysł ten lada moment powinien znaleźć licznych naśladowców.