No, niewinny jest…

pedofil-140814-1000

Sąd szczeciński zdecydował, iż ksiądz Andrzej D. oskarżony o molestowanie nieletnich jest niewinny. Mimo, iż udało się odnaleźć przynajmniej kilku poszkodowanych. Sąd jednak wie lepiej, mimo iż z dowodów zgromadzonych przez prokuraturę, nawet dla laika jasno wynikało, iż ksiądz z determinacją dobierał się do nieletnich dup swoich podopiecznych.

kasiadz-andrzej-140614-630
ksiądz Andrzej duszą jest towarzystwa i dużo może, choć ma „takiego małego”

„Z tego materiału wynika niezbicie – i świadczą o tym zeznania nie tylko osób pokrzywdzonych, ale również szeregu świadków – że ksiądz Andrzej D. mógł dopuszczać się czynów lubieżnych w stosunku do swoich podopiecznych” – to z uzasadnienia prokuratury kierującej wniosek do sądu. Ale stało się jak się stało.

Jeśli więc wyrok, z kłopotami, ale jednak można zrozumieć, to już kompletnie nie można zrozumieć czemu sąd zdecydował się na utajnienie uzasadnienia.

No bo jak ktoś jest niewinny, to jest niewinny.

Niewykluczone jednak, że sąd przy okazji wykrył, że ów biedny ksiądz Andrzej, był nie tyle sprawcą co ofiarą. Ofiarą spisku, kiedyś małych a teraz już dorosłych wykolejeńców, co to wpierw sami księżom do łóżek włażą, a potem jakby nigdy nic, chcą naciągnąć ich na kasę.

I być może ten wątek znalazł się w uzasadnieniu, a jako rozwojowy i mogący prowadzić do wskazania prawdziwych sprawców prawdziwego przestępstwa, został zwyczajowo utajniony.

Jednocześnie chciałem zdementować pojawiające się tu i ówdzie informacje, jakoby sąd działał pod presją miejscowej kurwii (czy jak im tam), co to sama uzasadnienie napisała i przez umyślnego do sądu dostarczyła, by ten się nie silił zbytnio i nie przemęczał.

Potwierdzam natomiast, że ksiądz D., to gość niesłychanie obrotny i ustosunkowany jak to się zwyczajowy mówi, na co dzień zajmujący się już nie dzieciakami tylko inwestycjami diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Wie dużo i dużo może, wie zwłaszcza który biskup co ma pod paznokciami i dlaczego tak dużo. Ale to tylko tak na marginesie o tym wspominam, bo oczywiście te fakty nie mogły mieć żadnego wpływy na przez moment jeszcze nieprawomocny wyrok niezależnego przecież sądu.