Świąteczna napinka

defilada-140816-1100

Jeśli wierzyć mediom, to święto wojska polskiego odbyło w napiętej atmosferze. No i rzeczywiście wyglądało na to, że napinka była pełna, wręcz do granic narobienia pod siebie. Bo najważniejsze było co NATO na to?

defilada-140816-1100

NATO zaś na to przemawia „polskim głosem“, o czym zapewnił mnie pan prezydent Komorowski i czym – przyznaję – bardzo mnie uspokoił. Mogę wracać więc spokojnie do kraju, bez obawy o to, że na rogatkach zatrzyma mnie patrol ruskiej żandarmerii.

Zaś co do samych obchodów wojskowego święta, które dane mi było przez chwilę obserwować dzięki różnym przemyślnym satelitom krążącym nad globem.

Nie jest źle generalnie, nawet gdyby ze wschodu zaatakowali nas Ruscy a od południa sprzymierzeni z nimi Węgrzy (Czesi za drobną opłatą przepuszczą każdego).

Piorunujące wrażenie zrobiła na mnie na ten przykład Skoda Octavia w wersji ponoć bojowej, dumnie defilująca w paradzie po Alejach Ujazdowskich, obok zresztą również bojowego Volkswagena Craftera. Mając sprzęt tej klasy, tym bardziej jestem spokojny.

Przez moment się jednak denerwowałem, z niepokojem patrząc, czy aby jakiś nasz wyjątkowo cenny czołg nie poślizgnie się na dywanie z końskiego łajna (wcześniej paradowała kawaleria), ale szczęśliwie obyło się bez strat. Ewentualny front nie poczuje uszczerbku w wozach bojowych.

Teraz czekam jedynie kiedy to niezatapialny generał Koziej, obudzi się na moment ze starczej drzemki i po raz kolejny ogłosi, że wojna u naszych bram stoi i o zgodę na wejście prosi.

A niech sobie stoi i czeka. Mamy czas.