Tak źle, że aż niedobrze

rolnicy

Chyba się starzeję bo coraz mniej rozumiem. Parudziesięciu polskich rolników protestowało wczoraj w Brukseli. Stali sobie przed siedzibą parlamentu i krzyczeli: złodzieje, złodzieje… Ale chyba coś im się poplątało.

rolnicy

Otóż polscy rolnicy nazywają złodziejami tych, którzy akurat w tym wypadku śpieszą im z pomocą. Bo po ruskim embargu Komisja Europesjka, by ratować polskie rolnicze dupy, przyznała rekompensaty za poniesione straty. Więc nie za bardzo ładnie jest kąsać rękę która karmi. To nawet bezmózgi z PiS doszły do wniosku, że coś tu nie jest tak i jeśli już rolnicy polują na złodziei, to raczej nie powinni robić tego w Brukseli. No, ale wytłumacz to chłopu.

Poza tym, czy ktoś widział kiedyś zadowolonego polskiego rolnika?

Zawsze ich ktoś okrada, wyzyskuje, odziera, prześladuje, zawsze mało, a miastowe to generalnie chuje, które na chopskich plecach się wożą. A wszystkie one takie biedne, że jeno w lepiankach mieszkają, a niektórzy to nawet w ziemiankach.

Jak długo trwa już tak zwana „wolna Polska,“ (choć w kwestii tej wolności, to pewnie Jan Pietrzak się ze mną nie zgodzi, ale pierdolę Pietrzaka), tak długo i niezmiennie słyszę narzekania na niskie ceny wszelkich skupów i dramatyczne deklaracje, że „my tu z głodu zaczynamy umierać, a rząd nic nie robi. Śmierć zagląda nam w oczy“.

Ale też przez te 25 lat, pamięć ma jakoś nie zarejestrowała przypadku, że rolnik polski, plantator i hodowca, padł na środku drogi głodem wycińczony. No i na te protesty, gawiedź chorobliwie wychudzona, traktorkami i przyczepami za grube tysie podjeżdża, w skórki i moherki gustowne odwalona i w gumiaczkach lśniących i wypastowanych, jakby z jakiego Pewexu prosto. Więc gdzie ten głód i gdzie ci żebracy?

By dłużej nie nudzić napiszę: hola kmiecie z tym żalem. Zaraz na tych unijnych odszkodowaniach lepiej pewnie wyjdziecie, niż na owym handlu jabłkami ci to ich ruskie teraz nie chcą. Tylko trochę cierpliwości!