W imię ojca i syna i Chaveza świętego…

chavez-140904-1100

Lewackie państwo w Wenezueli kpi z Boga! Takim tytułem jak zwykle krzyczy Fronda. A Fronda krzyczy, bo w zwyczaju swoim ma wykrzykiwanie. Oni się porozumiewają ze światem tylko za pomocą krzyku. W tym wypadku jednak jest to krzyk na wyrost i nieuzasadniony.

chavez-140904-1100

Chodzi zaś w tym całym zamieszaniu o to, że w Wenezueli ludzie posługują się własną wersją chrześcijańskiej modlitwy, która zaczyna się od słów „Chavezie nasz, któryś jest w niebie…”. No i to jest ponoć ta kpina.

Ale przecież oni nie kpią z boga, oni mają swojego boga i bardzo go szanują, adorują, dbają o niego i żarliwie się modlą. Kto jak nie Fronda, lepiej może to zrozumieć? To naprawdę ludzie głębokiej wiary i Frondę bardzo powinno to cieszyć nie oburzać.

Poza tym nie ma co przesadzać. Każdy ma boga na jakiego sobie zasłużył i jaki jest mu potrzebny.

My mamy przeto boga ojca i syna jego cwanego Jezusiczka, jacyś tam inni obnoszą się z Mahometem, albo też i z Buddą, ba, nawet makaron dostąpił ostatnio boskości. To jest kapitalizm, który teoretycznie przynajmniej, nie cierpi monopolu, to jest też ta wielokulturowość o którą nam chodzi i którą ze wszystkich sił wspierać będziemy.

I gwarantuję, że jeśli nawet ojciec Tadeusz w boskie piórka obrośnie (co już bliskie, już nadchodzi) to też specjalnie nie ma co protestować, bo raz jeszcze powtarzam, że bóg jest taki, jakim go sobie ludzie wymyślili.