Jak się wierzga w PiS

pis-140911-1100

Ewa Kopacz to, używając tytułu znanej powieści, Panna Nikt. A raczej Pani Nikt. Jest wyłącznie przedłużeniem Donalda Tuska” – ocenia problem Rafał Ziemkiewicz.  Ale szczerze mówiąc ten Ziemkiewicz to Pan Nikt. Za to koledzy Rafała z PiS to w „przedłużaniu” są prawdziwymi mistrzami.  

pis-140911-1100

Zostawmy więc tego Ziemkiewicza, bo to pisarz science fiction, więc generalnie zajmuje się pierdoleniem od rzeczy. Gdybyśmy polegali na opiniach pisarzy sci-fi, to by nas już nie było. Poza tym podąża on ścieżką całkowicie przetartą już przez PiS.

Otóż te pisiaczki od długiego już czasu wprost prześcigają się  w udowodnianiu jakim to zerem, całkowicie zależnym od Tuska, jest ta Kopaczowa. Jak to na krótkim pasku chodzi i nawet nie szczeknie bez zgody Tuska, nie mówiąc już o ujadaniu.

Oto jeden z czołowych obciągaczy prezesowego wacka, czyli pan Jarosław Selin peroruje:

„Ewa Kopacz to polityczka, która robiła karierę tylko dzięki jednej zalecie – wiernopoddańczej roli wobec Donalda Tuska. Inaczej jest w PiS, gdzie politycy są wierzgający, gdyż  Jarosław Kaczyński lubi wierzgających”.

No rzeczywiście w PiS aż roi się od niezależnych, niepokornych i wierzgających polityków, którym pojęcie krótkiej smyczy jest całkowicie obce.

Lista niepokornych i niezależnych jest całkiem długa. Dla porządku wymieńmy tylko tuzów.

Taki na przykład Rychard Czarnecki… Dzień bez wzięcia do buzi prezesowego fiutka, to dzień stracony i nie wart zapamiętania. Nie zaszkodzi też paluszek (koniecznie kciuk)  włożony do tyłka, bo prezes uwielbia takie pieszczoty, tym bardziej, że Czarnecki jest w tej palcówce absolutnym mistrzem.

Nie gorzej radę z pieszczotami daje sobie Błaszczak, który nawet specjalnie na krótko paznokcie obcina, by nie daj boże prezesowi tego i owego nie podrażnić. Ból dupy prezesa źle bowiem zazwyczaj wróży.

A Hofman… Patrzcie jak sie upasł na tej prezesowej spermie.

Wspomniany Selin też jest niezły, ale bidok łysieje, bo najprawdopodobniej prezesowe wydzieliny mają złe pH. Niestety opcja z prezerwatywą odpada, bo prezes to katolik.

Cała armia  takich niezależnych i wierzgających na wyścigi przeto ustawia się w kolejce, by prezesowi dobro czynić i czekać na instrukcje. Wszystko wedle schematu: na kolana, do buzi, instrukcje, do mediów, do pochwalenia i pogłaskania po głowie. I oni mówią o wierzganiu. Kopacz, jeśli już, to przy nich czeladnik co najwyżej.