NIE, dla sexedukatorów w sutannach.

ekukatorzy-140912-1100

Jeszcze dziś może się okazać, czy za mówienie małolatom o seksie pójdzie się do pierdla. Cała sprawa jest sztucznie dęta, pod pod nośnym hasłem „Stop pedofilii”, chce się de facto utrącić nie pedofilię a edukację seksualna naszych dzieci. A jest dlatego, że nawiedzeńcom to się wszystko z dupą kojarzy.

dzierżawski-140912-700
W inicjatywie Dzierżawskiego chodzi o to de facto, żeby to nie ksiądz ruchający dzieci szedł do pierdla, tylko nauczyciel który opowiada o seksie w szkole.

Za mąceniem nam w głowach stoi osławiony Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii”, który wprost proponuje, a nawet się domaga, aby – jak to eufemistycznie nazywa – „propagowanie i pochwalanie podejmowania przez małoletnich zachowań seksualnych było karane”. Oto propozycja zapisu w paragrafie 2:

 „… karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletnich poniżej lat 15 zachowań seksualnych lub dostarcza im środków ułatwiających podejmowanie takich zachowań.”

Czyli chodzi o to, żeby to nie ksiądz ruchający dzieci szedł do pierdla, tylko nauczyciel który opowiada o seksie w szkole.

Zaiste to prawdziwa sztuczka z ogonem (w roli głównej ogon księdza).

Wedle inicjatora tej hucpy, nijakiego Mariusza Dzierżawskiego (już jego sam widok winien wzbudzać w dzieciach strach), wszystko po to, by wzmocnić prawną ochronę dzieci i młodzieży przed molestowaniem i demoralizacją, a to – jak stwierdził „wydaje się szczególnie konieczne w ostatnim czasie. Przemawia za tym bezkarność działań różnego rodzaju instytucji podejmujących się prowadzenia tzw. edukacji seksualnej tzw. edukatorów seksualnych, którzy Dzierżawskiego wkurwiają niebywale.

„Nie ma wątpliwości, że takie zajęcia mogą być szkodliwe dla psychiki i rozwoju dzieci i młodzieży, bowiem pod pozorem edukacji seksualnej prowadzone są działania niebezpieczne dla zdrowia fizycznego i psychicznego młodzieży, a także przyczyniające się ich do demoralizacji”.

Mówi to człowiek, który ponoć jest wykształcony. Pewnie kończył KUL i to na tajnych kompletach.

Myślę sobie też, że zamiast tworzyć projekty, ustawy i uchwały i zawracać dupę sejmowi, który generalnie ma i tak wszystko w dupie, lepiej było by zadzwonić do księdza, albo innego biskupa i przekonać go (metoda dowolna), by tych dzieci już nie ruchał. Niech rucha kurwy albo wikarego. Poza tym zawsze można wykonać telefon do prokuratora, pod warunkiem wszak że prokurator to nie ksiądz.