Moher holenderski ręcznie farbowany

klijnstra-140920-1100

Artyści w Polsce dzielą się na polskich, wolskich i takich chuj wie skąd. Największe mendy to są ci wolscy chuj wie skąd. Tacy jak nijaki Redbad Klijnstra.

klijnstra-140920-1100

Klijnstra to jeszcze stosunkowo młody człowiek (1969), ale o mentalności moherowego dziada. Mówi o sobie, że jest Polakiem holenderskiego pochodzenia, acz bardziej mi wygląda na Holendra pochodzenia niewiadomego.

I ów wacek, który znalazł schronienie w Polsce, od dłuższego już czasu trudni się krytykowaniem rzeczywistości, która wyraźnie mu nie pasuje. Nie pasuje mu klimat, tęcza na placu Zbawiciela, koledzy artyści mu nie pasują („same lemingi“) i jak najbardziej rząd mu też nie pasuje.

O stosunku Klijnstry do samobójstwa smoleńskiego nawet nie wspominam, bo o rzeczach oczywistych nie powinno się wspominać.

Pasuje mu jedynie bardzo Kaczyński z Macierewiczem, którym na wyścigi wylizuje dupe przy byle okazji. No widocznie tak już mają ci Holendrzy: jaranko albo ruchanko.

Na dodatek trawi go jeszcze jedna ciężka choroba, mianowiecie głeboki, patologiczny katolicyzm. Ten jest ponoć nieuleczalny, acz istnieją grupy terapeutyczne, które z katolicyzmu skutecznie a nawet bardzo skutecznie leczą. Trza ogladać telewizję, niestety tę rezimową.

Klijnstra deklaruje też głosno: „ja dziś nie zajmuję się już krytykowaniem polskiego rządu, on dla mnie nie istnieje“. To podobnie jak dla mnie nie istnieje rząd holenderski.

Natomiast jeśli bym mieszkał w Holandii i nie podobał by mi się ichni rząd, tudzież obyczaje, to bym czym prędzej z tej Holandii wyjechał. Więc jeśli ten Klijnstra ma jakies „ale“, i jak mu tak ciasno i duszno w Polsce, i co rusz go te tęcze i koledzy lemingi wkurwjają, to po prostu, najzwyczajniej w swiecie niech spierdala stąd tam gdzie woda jest czysta a trwa zielona. Może to i banalne rozwiązanie, ale te banalne sa najbardziej skuteczne. Co się będzie chłop męczył.