Czyste łzy górnika

kopalnia-140925-1100

Może coś o górnikach dziś. Nie dlatego, że ich szczególnie lubię, ale dlatego, że nie można ich ignorować. Bo górnicy to poważna siła, zbrojna w kilofy, siekiery, łańcuchy i opony gotowe w każdej chwili do podpalenia. To też ciągle niby pokrzywdzeni zawodowi wandale. Trzeba przeto ich obserwować.

kopalnia-140925-1100

Tym razem chodzi o kopalnię Kazimierz-Juliusz w Sosnowcu, która lada moment ma być zamknięta (koniec września). Kopalnia ma być zamknięta, bo jest totalnie deficytowa, a co najważniejsze, skończyły się pokłady węgla i nie ma już co wydobywać.

Ale górników to nie obchodzi. Zaczęli strajk, bo im się to nie podoba. Postawili ultimatum: albo kopalnia dalej będzie wydobywać (pewnie piasek i skały), albo zrobią taki dym i kipisz, że przez następne 50 lat o niczym innym nie będzie się w okolicy mówiło. No i w zasadzie to wszystko, czyli nic nowego.

Ja oczywiście współczuję jak najbardziej górnikom, jak każdemu zresztą, kto pławił się w miodzie a tu nagle słoik pusty, bez szans na następny. Nie mniej zejść na ziemię zawsze jest dobrze.

Uśmiecham się więc przeto jak słyszę, że górnik w Polsce (cytuję za związkowcami) „nie może końca z końcem związać”, a „rodzinom górniczym na nic nie starcza i nawet na opłaty brakuje”.

Ja oczywiście nie bardzo znam się na górnictwie, ale jak czytam o przeciętnych zarobkach rzędu 6000-7000 tysięcy, to się zastanawiam na co oni kasę wydają, że na opłaty im nie starcza, no i przede wszystkim jak rozumieją ten koniec, którego z drugim końcem związać nie potrafią.

A do tego jeszcze trzynastki, czternastki, deputaty węglowe, szybka emerytura, nadgodziny, dodatki… jest o co walczyć i bejsbolami tudzież kamieniami status quo wymuszać.

I bardzo się tym wszystkim martwię, bo jak oni nie mogą tego końca z końcem związać i biedują tak, że aż wszystko piszczy, to kto tak naprawdę w tym kraju te końce wiąże? Może moja sprzątaczka? Wyciąga całe dwa tysie na miesiąc i jest przeszczęśliwa.