Przypadek posła Girzyńskiego

Ze szczerym żalem przyjąłem wiadomość o rozjechaniu posła Girzyńskiego wraz samochodem, przez inny samochód. Do wypadku doszło wczoraj późnym wieczorem w Warszawie, a Toyotę posła PiS rozjechało rozpędzone BMW.

wypadek-gizynski-140926-1100

Pewnie jak już wiecie z innych tabloidów, Girzyńskiemu nic poważnego się nie stało. Dzielni strażacy wycieli go sprawnie z auta, a dzielne Pogotowie, mimo braku skierowania, odtransportowało posła do szpitala na Banacha.

Policja, wykręca się jak na razie od podania okoliczności wypadku, co może sugerować, iż jakoby wina kierującego BMW, wcale nie jest oczywista. Na szczęście poseł Girzyński był trzeźwy, ale umówmy się, że Girzyński to nie Karski.

Życząc posłowi zdrowia, podzielę się też wątpliwościami.

Po pierwsze, po co odwożono pana posła do szpitala? Znając zaangażowanie pana posła w sprawy te i owe, sądzę, że w zupełności wystarczyła by żarliwa modlitwa o wstawiennictwo niezmordowanego w uzdrawianiu JP2. Proponuje całkiem poważnie ten rodzaj terapii, bo okazać się może, że jeszcze dziś wieczorem a najpóźniej jutro rano, pan poseł stanie na nogi, jakby nigdy nic się nie stało.

Po drugie martwi mnie, że poseł Girzyński, jak każdy poseł PIS mocno przywiązany do polskości i patriotyzmu, ośmiela się jeździć japońskim samochodem. Oczekiwałbym od niego jednak obywatelskiej postawy a z powodu braku sukcesów polskiej motoryzacji, sugerował bym podróżowanie Melexem, albo ostatecznie rowerem, byle by nie holenderką.

Po trzecie wreszcie, wielce podejrzanym jest fakt, że posła wraz z samochodem rozjechało BMW, czyli niemieckie, żeby nie powiedzieć faszystowskie auto. To może rodzic różne podejrzenia, co do inspiracji i sprawstwa. Czyli pytam wprost: kto kurwa za tym stoi?!

Acz przyznaję również z ulgą szczerze mówiąc, że żadnych wątpliwości co do istoty zdarzenia bym nie miał, gdyby w roli sprawcy wypadku występowała ruska Łada. Na szczęście ten wariant nam odpada. Czyli, Jeszcze Polska nie zginęła…

Reklamy

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

6 thoughts on “Przypadek posła Girzyńskiego

  1. Myślę, że na twoje pytanie (kto za tym stoi) już wkrótce wyczerpująco odpowie powołany w tym celu sejmowy zespół śledczy pod kierownictwem niezawodnego Antka Macierewicza, a odpowiedni profesor z USA za pomocą zgniecionej puszki od piwa (oczywiście Polskiego!) udowodni niezbicie, że tej strasznej zbrodni dokonał Tusk pospołu z Angelą Merkel.

  2. Najbardziej okrutnie pokrzywdzone są niewinne aniołki, które wczoraj tak bardzo chciały gratis przetransportować pana Giżyńskiego żywcem do nieba, a tu klops czyli skumbrie w tomacie.

  3. Osobistość doznała zakleszczenia? Wycięli go? No, to znaczy, że strażacy dysponują odpowiednim sprzętem mimo tragicznych rządów Tuska i walącej się gospodarki kraju. 🙂
    Cytuję z pamięci:
    Kto to jest? Co to jest ten Gizyński? – irytowała się Pani, która z wielkim samozaparciem dodzwoniła się do Szkła Kontaktowego z pretensjami; „tyle osób ginie codziennie na drogach, a wy tu na pasku jakiegoś Giżyńskiego! Kto to jest ten Gizyński, że ciągle na pasku leci”?

    1. Sorry Andrea, ale życzenie komuś smierci nie jest chyba najlepszym pomysłem. Nawet nad pisiakiem warto się zlitować:(

    2. Czasami tacy ludzie robią tyle złego innym ludziom , że powinno się ich utylizować …a ja mu śmierci nie życzę , tylko żałuję że przeżył …a to różnica …

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s