Niebezpieczna sekta rasta

rastafari-140929-1100

Może tak oto być, że hałas i wrzenie wokół spektaklu „Golgota Picnic“ to tylko przygrywka, przed inwazja katocenzury. Oto na ekranach kin, studyjnych głównie niestety, pojawił się z pozoru niewinny film „W drodze do Jah“. Ale niewinny to był co najwyżej Jezus i dlatego go ukrzyżowali.

gentaelman-140929-1100
to opowieść o jamajskiej muzyce raggae, a w zasadzie opowieść o dwóch europejskich muzykach, Niemcu (Gentelmen na fotce) i Włochu, którzy całkowicie oddali się tej muzyce, osiedli na Jamajce i z niemałym trudem zostali tam zaakceptowani.

„W drodze do Jah“ to dokument muzyczny, w którym pochwała życia i energia miesza się z obrazami prawdziwej i nie zawsze sielskiej Jamajki. To też opowieść o jamajskiej muzyce raggae, a w zasadzie opowieść o dwóch europejskich muzykach, Niemcu i Włochu, którzy całkowicie oddali się tej muzyce, osiedli na Jamajce i z niemałym trudem zostali tam zaakceptowani. Niby nic.

Ale dochodzą nas słuchy, że nieustępliwy tropiciel sekt i wszelakiego zła, czyli pewien natręty psychopata Rychu, przystępuje do działania.

Chce złożyć kolejny donos do prokuratury, żądając wycofania filmu z kin i ukarania dystrybutora za promowanie wyjątkowo niebezpiecznej sekty. Chodzi o… rastafarian. Sekta jest zdradziecko wręcz niebezpieczna, bo:

„pod płaszczykiem miłej i wpadającej w ucho muzyki (kulturowo nam jednak obcej i niebezpiecznej) podświadomie wpływa na postawy i zachowania młodzieży, promuje wiarę w fikcyjnego boga Jah, oraz pochwala a wręcz zmusza do zażywania narkotyków, jako nierozłącznego elementu niby religijnego obrzędu“.

To może być naprawdę wesoła jesień.