Towarzysz Che z supermarketu

che-141020-1100500

Źle jest, bo komuna drzwiamy i oknamy wdziera nam się do domów, a nawet ze sklepowych półek złowrogo wyziera. Meldunki z frontu donoszą, że najgorzej niestety jest w okolicach snobistycznej Warszawy, zaś prawdziwe ognisko komunistycznej epidemii wykryto na warszawskim Ursynowie.

che-141020-1100500

Popatrzmy przeto w te meldunki. Oto w markecie Leclerc na tymże Ursynowie, sprzedawane są koszulki z wizerunkiem Che Guevary. Koszulki jak to koszulki, ani ładne ani brzydkie, chyba jednorazówki, bo za niecałe 50 złotych trudno dostać dobry t-shirt. Che na ich jak żywy, klasyczny, tak jak klasycznie wyglądać powinna każda ikona pop kultury.

che-shirt-141020-640

Na prawicowych portalach w związku tą niesłychaną prowokacją, woda w czajniku wrze, aż pokrywka podskakuje, a gwizdek jeśli jest, drze mordę niczym żywcem ze skóry obdzierany. To propagowanie totalitaryzmu, a „produkowanie i sprzedawanie akcesoriów przywołujących postać tego lewackiego zbrodniarza powinno być całkowicie zabronione” – wygwizduje ów gwizdek. Powołuje się nawet na stosowny paragraf.

„Według art. 256 Kodeksu karnego osoba, która „publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”.

Tylko, że po mojemu koszulki nic nie propagują i do niczego nie nawołują. Ot użyto na nich wizerunku pewnej – jako się rzekło – ikony pop kultury, ale równie dobrze mogłaby tam figurować taka Marlin Monroe, Andy Warhol, albo Einstein w wywalonym jęzorem. Mnie to nie przeszkadza, acz pewna medialna katozdzira nawołuje do bojkotu. Tyle że jak oni nawołują do bojkotu to wiadomo, że nic z tego nie będzie, a nawet odwrotnie, koszulki się rozejdą niczym świeże bułeczki za owej komuny. I tak jest, koszulki idą na pniu!

Może więc trzeba naleźć jakieś inne, satysfakcjonujące strony rozwiązanie. Ponieważ różnym katolickim imbecylom jakoś nie przeszkadzają katoliccy rzeźnicy, choćby taki Franco czy Pinochet, więc może lepiej , by zamiast bezsensownego bojkotu, wprowadzić do supersamów własnego bohatera. Tak, tak… Niech Fronda, Niezależna i wPotylicę wylansują modę na noszenie koszulek z podobizną Franców, Pinochetów, Salazarów a może nawet i Mussolinich. Zamiast ciągle płakać i nawoływać do bojkotów, czas zacząć konstruktywnie działać.