Minister co kościołowi dupę z zapałem liże

halicki-141024-1100500

Drodzy Państwo, Szanowni Bywalcy, prawda jest taka oto, że dzień bez obciągnięcia kutasa jakiegoś biskupa, albo wylizania mu dupy, to dla panów ministrów dzień stracony. Właśnie na horyzoncie pojawił się nowy lachociąg. Nazywa się Halicki i jest ministrem cyfryzacji.

halicki-141024-1100500

Jedną z pierwszych decyzji jaśnie pana ministra Andrzeja Halickiego (poza oczywiście wybraniem godnej marki samochodu i koloru skóry na ministerialnym fotelu), jest ta mianowicie, że w przyszłym roku wydatki z budżetu na księży, zostaną zwiększone o 23 mln złotych. Czyli w 2015 roku państwo zasponsoruje kościelne bagno kwotą 118 mln 230 tys. zł, aż o jedną czwartą więcej niż w tym roku! A żeby było jasne, to sprawa i tak do końca nie jest zamknięta, bo kościół żąda by było to równe 130 baniek. I pewnie je dostanie.

Jeśli więc ktoś myśli, że w Polsce ściga się pedofilów, to jest generalnie w błędzie, bo pedofilów się nie tyle ściga, co chojnie sponsoruje. Żeby brzmiało ładnie, napiszę przeto, że państwo jest mecenasem Jezusowego Bractwa Pedofilów zwanego kościołem.

Zostawiając jednak w spokoju tę pedofilię, wypada zauważyć, że w ten oto sposób pryskają wszelkie nadzieje tych, którzy sądzili, że lada moment kościół powędruje na garnuszek tych, którym jest on potrzebny. Niestety, tych buraków muszą utrzymywać wszyscy, w tym wiekszość, która ma ich centralnie w dupie (43% Polaków przyznaje się, iż od czasu do czasu bywa w kościele, regularnie 10%). Rozmowy na temat zastąpienia funduszu kościelnego odpisem podatkowym, trwają już od przynajmniej dwóch lat, a efekt jest taki, że jest jeszcze gorzej (a dla kościoła lepiej), niż przed rozpoczęciem rozmów.

Jak tak dalej pójdzie, to kościół oprócz kasy, wytupie sobie jeszcze stanowiska wicepremiera, czym za bardzo nie byłbym nawet zdziwiony. W zasadzie rola jaką odgrywa kościół w Polsce i obszary jakie z miesiąca na miesiąc siłą zajmuje, w pełni uprawniają go do posiadania swojego przedstawiciela w rządzie. I gdyby Głódzia nie dopadła kara boża (za pijaństwo, bezczelność, buńczuczność i cwaniactwo), to jego bym widział na tym stanowsku. Niestety, ów bóg dla Sławoja inną napisał rolę. Na razie problemu nie ma, a jak zajdzie potrzeba, to się pospołu zastanowimy kto ma być tym wicepremierem, acz trudno będzie znaleźć odpowiedniego biskupa, bo wszyscy z reguły są głupsi od własnych kierowców.

Ale wracając do zasadniczego wątku…

Do tej pory sądziłem, nieco naiwnie niestety, że ten Halicki to człowiek z jajami, jednak okazuje się, że to zwykła kościelna wycieraczka, bez jakichkolwiek jaj, czyli po prostu ostał się jeno sam chuj. Warto też nadmienić, iż większość kreciej roboty, odwalił nijaki wiceminister Huskowski, solidaruch z tego samego okołowrocławskiego chlewu co i Halicki, a na dodatek zdziczały klerykał niczym nie przymierzając Pawłowicz.

A piszę to wszystko po to, również z imienia i nazwiska, żeby jasność była i żebyście drodzy moi wiedzieli, zwłaszcza zaś samotne matki żeby wiedziały, biedni i wykluczeni, ci od niepełnosprawnych dzieci i ci odprawieni z kwitkiem z przedszkola, że nie ma dla was pieniędzy i nie będzie, bo trzeba zabiedzonym biskupom dołyżyć, by nie wyzdychali pod płotem i by ratować ich bankrutujące ponoć przedsiębiorstwo. Nie będzie też więcej kasy na leczenie raka i sprawniejsze szpitale, bo trza dołożyć do księżych emerytur i zadbać by Głódź, Hoser czy też Gądecki oprócz zapewnionych w razie czego szpitalnych apartametów, w godnych stojach chodzili, a tłuste dupy wozili limuzynami za pół bańki, bo do innych tych dup nie są w stanie zmieścić.

Pamiętajcie przeto, że premier tego rządu nazywa się Kopacz a minister lekka rączka wprawne usta Halicki. W razie czego im wystawcie faktury. Za całokształt.

Aha, i nie myślcie naiwnie, że wystarczy ich zamienić na tych od Kaczyńskiego, bo ci już obiecali, że jak wygrają to kościołowi do 200 baniek wyrównają.