Kraków i Legutko, czyli starzy, nudni, nijacy

rynek-141028-1100500

Stary Kraków jest tak stary i tak nudny, jak stary i nudny jest profesor Legutko. Ponoć też stary Kraków jest symbolem polskiej historii, oraz miejscem które jest chlubą wszystkich Polaków. Ale ten stary Karków, ta chluba, jest nieustannie plugawiony. Regularnie na przykład obsrywają go gołębie, a na dodatek, jak grzyby po deszczu wyrastają tu kluby erotyczne.

rynek-141028-1100500

I tu właśnie dochodzimy do tego profesora Legutki. On apeluje.

„Nie pozwólmy, by został splugawiony przez jawną promocję niemoralności! Obszar Starego Krakowa, dzięki swojej wiekowej historii i niebywałej atrakcyjności architektonicznej stanowi wizytówkę miasta. (…)  Krakowianie z pewnością woleliby, aby były to wspomnienia związane z bogatą historią i kulturą, a nie z dzielnicami rozrywki podobnymi do tych w Amsterdamie, czy Bangkoku”  

To wstęp do petycji która ma odmienić Kraków. Przeciągnąć go na stronę cywilizacji chrześcijańskiej, uwolnić z pęt hedonistycznej choroby.

No cóż, może i są krakowianie, którzy chcą tego samego co Legutko, bo zakładam, że w każdym mieście jest jakiś procent wariatów i odjazdowców, którym poza kościołami nic się nie podoba. Poza tym każde miasto ma też swojego Legutkę, czyli dyżurnego wariata, acz nie zawsze w stopniu europosła. Rozumiem też, że Legutce od dawna to i owo szwankuje i żadna wizyta w żadnym klubie erotycznym nie jest w stanie zmienić tego smutnego faktu. Nie pomogła wiagra, nie pomogą też z pewnością panienki na róże. Niech spróbuje aspiryny, ona jest dobra na wszystko.

Ale skoro Legutce nie staje (jedyne co mu staje, to obraz powszechnego zgorszenia przed oczami), to wcale nie znaczy, że inni w bólu muszą się z nim łączyć. W nudnym i na swój soób nijakim Krakowie jedyne miejsca gdzie wieczorem coś się dzieje, to niestety kluby erotyczne. Jak je zlikwidują to prawie nikt tu nie przyjedzie bo i po co? Oglądać obrzygane przez pijaków stare mury? Ależ mi atrakcja!

Poza tym kluby erotyczne, to w Polsce legalna działalność gospodarcza, i zastanawiam się w jaki sposób Legutko chciałby takie kluby zablokować nie łamiąc prawa. Polska to na razie jeszcze nie Iran ani nie Arabia, gdzie prawo kościelne jest ponad prawem stanowionym. Więc dopóki Dziwisz nie będzie prezydentem, a biblia konstytucją, kluby niechaj sobie działają na zdrowie i ku uciesze.

Zaś dla ewentualnych zwolenników Legutki mam hasło w sam raz nadające się na mury. „My krakowianie nie potrzebujemy klubów, Żądamy pomników smoleńskich i nowej krypty dla Kaczyńskiego”.