Anarchista szatan i sklerotyk bóg

szatan-141108-1100500

Czas z letargu się otrząsnąć mili moi. Pamiętajcie: szatan istnieje i nieustannie czyha na człowieka. Tak, do waszej dupy chce się dobrać, niczym biskup do dupy waszych dzieci. Mówi o tym biblia i przestrzega, że ON, by nas/was skusić, często przebiera się w piękne szaty.

on-141108-800

Niedowiarkom chciałbym polecić (choć mało nachalnie) książkę Andre Frossarda pod wymownym tytułem „36 dowodów na istnienie diabła”. Książka jest na swój sposób śmieszna, bo infantylnie nieporadna i uświadamia nam, że na istnienie szatana jest zdecydowanie więcej dowodów, niż na istnienie boga (jeśli w ogóle na istnienie boga jakikolwiek dowód istnieje).

Zasadnicza zaś teza może być taka, że największym osiągnięciem szatana jest wmówienie ludziom, że go po prostu nie ma! A on kurwa jest! Nawet najwiekszy przygłup wśród biskupów, Michalik albo taki Gądecki dajmy na to, jest w stanie udowodnic że sztan istnieje. Ba, istnieje nawet specjalny dział teologii, zwany demonologią, który w sposób naukowy, zajmuję się kolegą szatanem i konsekwencjami jego czynów. A ma gościu fantazję, że aż miło patrzeć, zaś ze skutkami tej zgubnej ponoć fantazji w konfesjonałach zmaga się kościół na całym świecie.

Kościół nas poucza przeto, że najlepszą bronią przeciwko knowaniom tego szataniego chuja, jest dobro. Tyle, że „dobro jest ciche, skromne i wymaga wysiłku“. Zło natomiast bywa krzykliwe, wciągające i pięknie zapakowane, czasem nawet w szaty dobra. I dlatego to zło nas pociąga. W czynieniu zła, szatan wykorzystuje pragnienia człowieka, czyniąc je pokusami. To pokusa posiadania pieniędzy i dobrobytu, pokusa posiadania władzy, oraz pokusa sukcesu, aplauzu i akceptacji ze strony innych. Wypisz więc wymaluj, tak jak bym widział w tym lustrze cały kościół i pławiących się w bogactwie, rządnych aplauzu biskupów. No, ale dosyć bajania.

Myślę sobie, że ten szatan to istnieje mniej więcej tak samo, jak istnieje ów bóg. I jeśli przymróżając oko, we wszystko to jako tako by wierzyć, to z prostego rachunku wychodzi, że i sztan i bóg to mniej więcej to samo. To taki mr Jekyll and Hyde, barwna dość postać z protoplasty wszystkich horrorów klasy B czyli biblii. Zmierzam też do tego drodzy wierni pancerni, że jak już chcecie z tym szatanem walczyć, to sobie na zdrowie walczcie, pamiętając jeno, że jedyną możliwością zniszczenia szatana jest zniszczenie boga.