Kamienie, petardy i msze

swietowanie-141112-1100

No i kolejne święto niepodległości, wszyscy razem jak leci jakoś odbębniliśmy. Kibice-patrioci pobili się z policjantami, narodowcy z lewakami, a i kościół, owa ostoja spokoju, pragmatyzmu i kwintesencja narodowego ducha, zaliczył dzień do udanych. Mszom za ojczyznę nie było końca.

swietowanie-141112-1100

Biskup Polak, żaden tam Żyd, ważny biskup bo prymas, pozwolił sobie w Gnieźnie na swobodny żarcik choć poważnie brzmiący.

Odprawił mszę za ojczyznę, która – jak przypomniał – przed 96. laty, po nocy zaborów, zrodziła się na nowo z „nieugaszonego w sercach ludzkich pragnienia wolności i niepodległości, z czuwania i cierpliwego oczekiwania (…) z modlitwy zanoszonej w intencji wolnej i niepodległej Polski”. Nie zabrakło oczywiście obowiązkowego nawiązania do Jana Pawła II, bo przecież jakiekolwiek święto bez wspomnienia Wielkiego Polaka i jego zasług dla ojczyzny zwyczajnie się nie liczy. Tak jak i nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ta niepodległość, to przede wszystkim Chrystus i jego wstawiennictwo, nieugięta postawa kościoła, a na końcu dopiero agent Piłsudski, którego czynami tak zręcznie sterowała matka boska częstochowska (lub któraś z nich, nie ważne już dziś).

Szkoda tylko, że biskup Polak nie pociągnął tematu dalej i nie wspomniał, jak to ten jego kościół i tak zwana Stolica Apostolska, podejmowali pospołu zakulisowe działania dyplomatyczne, żeby jednak tę powstająca Polskę jakoś udupić. A wcześniej, gdy Polacy walczyli o tę niepodległość, panowie purpuraci na wyścigi wyklinali z ambon i obrzucali klątwami tych polskich wichrzycieli co „przeciwko boskiemu porządkowi się buntują“.

Jednocześnie panowie biskupi z papieżem na czele, wszystkim tym carom, cesarzom i kajzerom, co Europe bez mrugnięcia okiem na kawałki kroili, składali dziękczynne hołdy i wysławiali ich pod niebiosa jako dzielne sługi pana co czuwają nad ustanowionym przez pana boga porządkiem.

A dziś – o ironio – odpicowani w koronki, żaboty i strojne suknie hierarchowie, sobie przypisują zasługi i pouczają ludzi co i jak mają myśleć. Po mojemu kościołowi rzymsko-katolickiemu nie przysługuje żadne moralne prawo do obchodzenia rocznic święta Niepodległości! I tym stwierdzeniem, też odbędniam to święto.