Kraków. Miasto wyuzdane

dziwisz-141117-1100550

Kraków stał się miastem i symbolem wyuzdania! Tak orzekł właśnie nie byle kto, bo autorytet z pierwszej i najwyższej półki. To kardynał Stanisław Dziwisz, słynny kamerdyner Wojtyły, znany w środowisku zwłaszcza ortodoksyjnych katolików, diler krwi, paznokci i smarków po swoim świętym już szefie.

dziwisz-141117-1100550
kardynał Dziwisz, wezwał wiernych do obrony godności ludzkiego ciała, świętości małżeńskiej miłości i formacji młodych sumień. „Tylko my mamy koncesję na wyuzdanie, wszyscy inni jeśli to robią, to robią to nielegalnie” – dodał pan kardynał

No, ale jak to jest z tym wyuzdaniem?

Ja rozumiem, że mości pana Stacha, jedyne co kręci to pewnie fotki rozdzianych nieco małolatów, to jednak nie ma pewnie nic wspólnego z wyuzdaniem. Cała reszta, to już sodoma, gomora i grzeszne rozpasanie z wyuzdaniem.

Symbolem zaś szczególnego wyuzdania, są kluby nocne od których w Krakowie wprost się roi. Co róg to jakiś nocny klub, albo inny kościół. A w klubach tych „cielesność, szczególnie kobiet, jest wykorzystywana w sposób wręcz profanacyjny. Co wieczór i co noc w obrębie samego centrum rozdawane są tysiące zaproszeń, a młodzi nieraz natarczywiej nakłaniani są do skorzystania z tej oferty“.

W ten sposób oto „stolica Miłosierdzia Bożego i miasto tylu świętych, coraz bardziej staje się symbolem wyuzdania“ – napisał Dziwisz do wiernych w liście, który był w niedzielę odczytywany w kościołach.

W tych samych kościołach, w których „cielesność, szczególnie dzieci i kleryków, jest wykorzystywana w sposób wręcz profanacyjny a młodzi nieraz natarczywiej nakłaniani są do skorzystania z tej oferty“. Prawda, że to też dobrze brzmi.

Bo przecież nie oszukujmy się, kościół to też taki klub, czynny w zasadzie 24 godziny na dobę. Popija się w nim winko, zakąsza wafelkiem albo chrystusowym ciałem i non stop z nabożnością wielką, żeby nie powiedzieć że z lubieżnością, wpatruje się i oczy maślane się robi do nagusieńkiego faceta wiszącego na dodatek na krzyżu. Pałę gość ma co prawda zakrytą skrawkiem szmaty, ależ od czegóż jest fantazja. Poza tym to bardziej podnieca. To perwersyjne wręcz sadomaso.

Tu się chędoży kobiety wszelkiego wieku, zawodu i maści, nie gardzi się kościelnym jak chcica przypili, a jak się jakiś wspomniany już dzieciak trafi (a się trafia), albo drużyna kleryków (a sie trafia), no to ruchanko odchodzi na całego. W takich to klubach arcybiskup Wesołowski i ksiądz Gil nauki brali, tu doskonalili swoje umiejętności, żeby nie powiedzieć warsztat, by potem z posługą seksualną podążyć w dzikie rejony dzikiej Ameryki i nawracać na seks oralny i analny dzikich acz młodych jej mieszkańców. W ich języku nazywa się to ewangelizacją!

Tak, w tym sensie Kraków to miasto wyjątkowego wyuzdania. Dziwisz wie co mówi.