Jak PiS znów przegrał wybory (choć wygrał)

kaczor-141118-1100550

PiS wpadł w zachwyt!  Oto po latach, wiekach prawie, prawdopodobnie udało mu się wygrać wreszcie jakieś wybory. Tyle, że jest to zwycięstwo, które może być porażką. Bo wiarygodność tego zwycięstwa zepsuła im w perfidny sposób awaria systemu informatyczne go PKW.

To nawet nie jest już złośliwość losu, to perwersyjny spisek, którego to nici pieczołowicie i w pocie czoła przez lata tkali pisiaki osobiście. Owa awaria, trafiła więc na bardzo podatny grunt. Bo nie było jeszcze w Polsce takich wyborów, które PiS by nie przegrał, a które  nie były by efektem „fałszerstw na gigantyczną skalę”.  A dodatkowo jeszcze „serwery PKW są w Rosji„.

Ale teraz było coś jakby inaczej.

Rozumiem przeto, że Ruscy jednak zmądrzeli, albo pokłócili się z Tuskiem o podział zysków i postanowili postawić na innego konia. Pogrzebali coś tam w tych serwerach i wyszła piękna awaria, która umożliwiła efektowną wiktorię Kaczyńskiego.

Tylko tak na poważnie już, to przecież nikt dziś nie jest pewien, kto w rzeczywistości wygrał i czy twierdzenie jakoby PiS to wygrał, ma jakiekolwiek podstawy. Nic więc dziwnego, że pojawiają się coraz mocniejsze głosy, że to zwycięstwo kaczystów, to efekt zwyczajnej niewydolności systemu informatycznego, błędów w liczeniu głosów, drobnych fałszerstw i dziwnych zbiegów okoliczności.

To zwycięstwo więc przypadkowe, łatwe do podważenie i w sensie moralnym będące bardziej obciążeniem niż sukcesem.

Pytanie więc, czy odpowiada im rola zwycięzcy, który sięgnął po puchar w atmosferze skandalu i kompromitującej arytmetyki wyborczej? No, ale sami sobie zgotowali ten los, a los odpłacił im z nawiązką. Wygrali a znów przegrali. Ta jebana PKW zepsuła im smak i słodycz zwycięstwa!