Mistrzowska mistyfikacja PiS

afera madrycka-141119-1100500

Cel został osiągnięty, wybory – przynajmniej pozory na to wskazują – zostały wygrane. W tej sytuacji można już ujawnić największą tajemnicę PiS. Tajemnicę, będącą elementem sprytnie pomyślanej strategii wyborczej. Otóż drodzy państwo, tak zwana afera madrycka z udziałem Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego to ściema!

afera madrycka-141119-1100500

Nie było żadnej afery madryckiej!

Wszystko zostało sprytnie zaaranżowane na potrzeby kampanii wyborczej, po to, by prezes miał kogo wypierdolić z partii i udowodnić tym samym, że jest dzielnym Kmicicem. Że jest człowiekiem pryncypialnie prawym, bez sentymentów, dla którego prawo znaczy prawo a sprawiedliwość sprawiedliwość! A wszystko po to, by przypodobać się wyborcom. Przyznał to europoseł Czarnecki.

„Tak, nie łudźmy się, była to nasza gra z wyborcami. Szybkość reakcji prezesa Kaczyńskiego, jego twarde stanowisko, miało się wyborcom spodobać. Mówiąc wprost, Kaczyński miał się okazać Kmicicem, co to dla wrogów jest okrutny, ale i dla swoich też zmiłowania nie ma. Ta strategia się jak widać się sprawdziła, bo wyborcy byli zachwyceni taką niezłomna postawą pana prezesa, który w imię czystości polityki i uczciwości, pozbywa się nawet najbardziej swoich wiernych współpracowników. Wiernych, ale niestety nieuczciwych. Tak, to musiało się podobać i musiało się przełożyć w oczywisty sposób na wynik wyborczy”.

Jakieś dodatkowe pytania?

Była to więc dość sprytna mistyfikacja. Wszystko zostało dokładnie zaaranżowane, omówione w najdrobniejszych szczegółach i perfekcyjnie przeprowadzone. Nawet spreparowane do tej prowokacji dokumenty, nie wzbudziły u nikogo żadnych zastrzeżeń. Przekupiono stewardesy, kapitana samolotu, oraz niektórych pasażerów, aby uprawdopodobnić w ten sposób aferę. Sprytnie ich potem podsunięto mediom, które łyknęły to wszystko bez zastanowienia, niczym kot kolorową rybkę z akwarium.

Co teraz? No, jak to co? Posłowie Hofman, Kamiński i Rogacki, główni aktorzy tej komedii, triumfalnie powrócą za moment na łono ukochanej partii. Zadanie wykonali, zagrali role życia, poświęcili się dla partii, ba, nawet dla Polski się poświęcili. Może niektórzy będą zniesmaczeni, może niektórzy dostaną po dupie (zbyt szybko uwierzyli w winę Hofmana i mielili ozorem zamiast profilaktycznie milczeć), zaś miesiąc później wszyscy i tak o tym zapomną, a co szablą i podstępem zdobyliśmy, tego i tak nikt nam nie odbierze. Jeszcze Polska nie zginęła…

♦ [wszystkie informacje zawarte na tej stronie mogą zawierać elementy zmyślone i nie do końca prawdziwe. Zalecane jest przeto czytanie ze zrozumieniem. Jeśli ten wpis ci się podobał, możesz lajknąć fanpejdż strony na Fejsbuku]