Górskiego permanentne kłopoty ze zdrowiem

boghonor-141203-1100550

Poseł Artur Górski  promuje uczynienie z dewizy „Bóg, Honor, Ojczyzna” konstytucyjnego symbolu Polski. W tym celu wydrukował i rozprowadza książeczkę z cytatami z Jana Pawła II, Lecha Kaczyńskiego i ojca Tadeusza Rydzyka. Książeczkę napisał leżąc w szpitalu i lecząc się na białaczkę.

icon-kreska

Współczując panu posłowi choroby, sugeruję jednocześnie, by nie zaprzestawał codziennych kontaktów z lekarzami, bo ewidentnie cierpi jeszcze na inne, nie do końca zdaje się zdiagnozowane schorzenia. Objawy, to właśnie ów quazi narodowy pierdolec, co z kolei sugerować może poważne problemy z głową. Niestety zwalczaniem tych przypadłości zajmują się całkiem inne oddziały szpitalne, a w zasadzie to całkiem inne szpitale, zwłaszcza jeśli mowa o tak ciężkim przypadku jak Górski. Panu posłowi wydaje się przeto, że jest jak najbardziej normalny, zaś otoczenie odbiera go tak jak odbiera, czyli jako ciężko upośledzonego oszołoma.

Ponieważ owa książeczka, a w zasadzie fanzin nawiedzonych, liczy sobie zaledwie 30 stron z małym hakiem, to jest nadzieja, że pan poseł się za bardzo nie przepracował, a stan jego zdrowia znacząco się nie pogorszył. Poseł pisząc owe bzdury żywcem zapożyczone z jakiejś XIX-wiecznej broszury, łudzi się nadzieją, że dewiza owa (te bogi i honory) trafi do konstytucji, przyczyniając się tym samym, do umocnienia polskości. „Spełni oczekiwania wielu Polaków i wypełni ideowy testament śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego”.

Niestety poszukiwania owego ideowego testamentu Lecha Kaczyńskiego trwają mniej więcej od czterech lat, bez widocznego jednak skutku. Testament wsiąkł niczym kamień w wodę.

W zasadzie jako człowiek uczuciowy, życzę panu posłowi Górskiemu zwycięstwa nad białaczka, acz przyznaję szczerze, że nie wróże mu by wyzdrowiał psychicznie. On do świata zdrowych i normalnych już nie wróci. Pytanie, czy kiedykolwiek w nim był.