Na kaca najlepszy jest klin. Klin jak Klinowski

klinowski-141208-1100550

W zasadzie pisząc o Wadowicach, powinienem obowiązkowo pisać na kolanach, czyli na klęczkach, bo tykam miasto święte, miasto symbol i dumę Polski. W tym mieście przecież urodził się, konia po raz pierwszy walił i smak łakoci poznał (ech, te pokusy), nie kto inny tylko słynny Karol Wojtyła. Tymczasem…

icon-kreska

…tymczasem sprawy poszły w zupełnie niespodziewanym kierunku. Jeszcze tydzień temu wydawało się, że to nie tylko trzęsienie ziemi, ale wręcz koniec świata. No bo jak to tak, lewak Klinowski burmistrzem Wadowic? Niedoczekanie! Teraz jednak napięcie nieco zelżało, bo nowa władza zapowiedział że jednak nie zburzy wojtyłowego domu, ani nie zakaże wypieku skompromitowanych kremówek.

Nie oznacza to jednak, że rozpacz z katoprawicowych dusz wyparowała. Ona nadal gra tam marsz żałobny.

Szczególnie skrzywdzona czuje się była burmistrz Ewa Filipiak, która rządziła Wadowicami przez 20 lat, budując wizerunek miasta na nieustannym robieniu laski Wojtyle, niezależnie od tego czy żyw on czy umarły. I teraz dziwi się bardzo, że to obciąganie papieskiego fiutka nie podobało się mieszkańcom. No, nie podobało się, bo ileż lat droga pani Ewo, żyć można w oparach absurdu, w aromacie świętych bąków świętego Polaka i we wszechobecnym kurzu i pajęczynach.

Okazało się też przy okazji, że mieszkańcy mają nieco inne potrzeby, niż tylko ciągłe odnawianie papieskiej chałupy, dostawianie coraz to nowych i bogatszych tablic, rewitalizacja dopiero co postawionych pomników i dzielenia się władzą ze wszechobecnym, wszechwładnym i wyjątkowo bezczelnym w Wadowicach klerem. Powiedzieli przeto dość, bo chcą co inni już mają: rowerowych ścieżek, odrobiny nowoczesności i przede wszystkim normalności, której tu od dłuższego czasu było tu brak.

W skrócie więc rzecz ujmując, mieszkańcy  Wadowic papieskiego kaca postanowili wyleczyć zgodnie z obowiązującymi zasadami, czyli klinem. Klinem jak Klinowski.

A ten zapowiada, że może rewolucji nie będzie, ale zmiany na lepsze z pewnością. Zacznie zaś od rozliczenia dotychczasowych rządów. Czyli jednak będzie się działo. A Filipiak z braki laku będzie musiała obciągać Dziwiszowi. Ale już na wyjeździe i na własny rachunek.