Zostawcie nasze kozy w spokoju

islam-141209-1000530

Coś co może jeszcze rok temu było niemożliwym, dziś staje się faktem. Rzecz w tym mianowicie, że wszelkiego rodzaju prawicowi populiści są mi obcy i wręcz pasjami ich nie znoszę. Ale czy naprawdę tak jest? No właśnie, może rok temu tak było. Tymczasem dziś…

… tymczasem dziś dalej  mam do nich ideologiczny dystans, ale łapię się na tym, iż z niektórymi fobiami nie tylko się zgadzam, ale je wręcz podzielam. Nawiązuję w ten sposób do wczorajszych wydarzeń w Dreźnie.

islam-protest-141209-600Mniej więcej 10 tysięcy osób protestowało tam przeciwko napływowi do Niemiec wyznawców islamu. Problem w tym, iż imprezę zorganizował – zresztą już po raz ósmy – prawicowo-populistyczny sojusz „Patriotyczni Europejczycy przeciwko islamizacji Zachodu” (Pegida). Oznacza to ni mniej ni więcej, iż jeśli protest mi się podoba, a podoba, to tym samym popieram tego typu organizacje. Więc od razu prostuję: nie popieram takich organizacji, ale przychylnym okiem patrzę czasami na niektóre ich przedsięwzięcia. Stąd też moje zdecydowane TAK w kwestii postawienia tamy dla muslemów jest bezdyskusyjne.

Istotnym w tym wszystkim jest również to, że w demonstracji (w sumie mikrej jednak jak na skalę problemu) wzięli udział ludzie niekoniecznie związani z jakąś prawicą. To ludzie różnych wyznań i poglądów, zaniepokojeni coraz bardziej bezczelnym panoszeniem się w Niemczech dzikusów, którzy nawet nie do końca jeszcze spadli z drzewa. Dzielę z nimi te niepokoje i gorąco ich popieram we wszelakich działaniach, których myślą przewodnia jest takie oto zdanie: „Niech wracają tam, skąd przyjechali i niech pracują w swoich zacofanych krajach”.

Powinniśmy się poza tym uczyć na przykrych niemieckich doświadczeniach i zamknąć granice przed dziczą póki jeszcze czas. Jeśli możemy bydłu utrudnić życie, to im je utrudniajmy. Jeśli ich możemy zniechęcać, niezależnie jakimi metodami (drastyczne też wchodzą w grę) to ich zniechęcajmy.