Cześć jej pamięci! Salwą pal!

choinka-141221-1100600

W Krakowie ostatniej nocy doszło do profanacji. Ustawiona pod słynnym papieskim oknem, wielka 21-metrowa choinka z hukiem legła na ziemi. Winnym aktu tej niebywałej profanacji jest… wiatr. Trwają narady w jaki sposób ukarać tego niespodziewanego bluźniercę.

choinka-141221-820

To, że doszło do profanacji nie ulega najmniejszej wątpliwości, bowiem choinkę wczoraj ustawiał i światełka na niej zapalał, sam Dziwisz, osobisty kamerdyner i narzeczona błogosławionego (i o ile pamiętam świętego) Jana Pawła II. Tego samego, co przez owe okienko drzewiej wyzierał i do otumanionych tłumów chusteczką machał.

Ale wystarczyła chwila nieuwagi i niedopatrzenie ze strony pilnującej uświęconego drzewka straży miejskiej, aby zawiał zefirek i drzewo wywrócił niczym krzaczek tarniny. Jednym słowem choinka poszła się jebać. I nie było ratunku. Bo drzewko się na tyle zdezolowało, że dzielni strażacy z żalem i ze łzami w oczach, musieli chojaka pociąć na kawałki. Wcześniej krótką modlitwę nad trupem choinki zmówił ściągnięty w trybie alarmowym proboszcz. Cześć jej pamięci jednym słowem, acz kompania reprezentacyjna nie zdążyła dojechać.

To jednak nie koniec nieszczęść.

Bo papieska choinka waląc się z hukiem na ziemię, uszkodziła przynajmniej dwa zaparkowane obok samochody. Przybyli na miejsce agenci ubezpieczalni mówią, że nie będzie żadnego odszkodowania, i dowodzą właścicielom, że to ich wina, bo widzieli gdzie, a w zasadzie pod czym parkowali. Jeśli chcą, to niech dochodzą odszkodowania od tych, co drzewo to tutaj ustawili. Tym bardziej, że zdaję się nie było na to formalnego zezwolenia.

Umyślni od Dziwisza z kolei dowodzą, że właściciele, domagając się jakiegoś odszkodowania, nie mają ani krzty godności. Bo przecież w zasadzie powinni być dumni, że ich marne i grzeszne auta uszkodziła, a w zasadzie zaszczyciła swym świętobliwym dotykiem, choinka będąca symbolem najświętszej świętości, dodatkowo poświęcona przez najbliższego przyjaciela Wielkiego z Wielkich. To tak jakby sam papież je uszkodził.

Więc – dowodzą dalej ci umyślni – właściciele owych aut powinni nie tyle dochodzić odszkodowania, co zapłacić podatek od wzbogacenia się, bowiem ich auta mimo, że nieco zdezolowane, to jednak znacząco zyskały na wartości. Takie auto, mimo że bez szyb i z mocno powyginaną karoserią, kupi za każde pieniądze każdy kolekcjoner, łasy na rzeczy w które wstąpił duch święty Jana Pawła II. No i tak to w tym Krakowie przed świętami się bawią.

! [wszystkie informacje zawarte na tej stronie mogą zawierać elementy zmyślone i nie do końca prawdziwe. Zalecana jest przeto ostrożność i czytanie ze zrozumieniem. Jeśli ten wpis ci się podobał, możesz lajknąć fanpejdż strony na Fejsbuku]