Korwin wydymany

muszka mikke

Nie ma to jak dobre wiadomości a na dodatek jeszcze słońce za oknem. Jaka jest ta dobra wiadomość? Ta oto, że w jedynej prawicowej koterii, która jeszcze jako tako, pozornie przynajmniej, na nogach stała, się własnie pożarli. A prawica podzielona i nieustannie sie zrąca to jest nasz cel i nasze zadowolenie.

icon-kreska

A żarli się tam już od dłuższego czasu, zaś w momencie kiedy do partii po okresie posuchy dotarła nowa dostawa wariatów, w postaci choćby Wiplera, proces rozpadu przyśpieszył.

Teraz Kongres ma nowego króla. Król nazywa sie Marusik (czy jakoś tak) i jest takim samym mniej więcej pojebańcem jak Korwin- Mikke, tyle że nieco młodszym.

Oficjalnie niby poszło o to, że Korwin to szalenie ostatnio zajęty człowiek, bo nie dość, że zaangażowany nieprzeciętnie w prace partalmentu europejskiego (chce go przecież rozwalić a to wymaga wysiłku i czasu), to jeszcze zwyczajowo kandydować będzie w wyborach prezydenckich. W tej sytuacji nie bardzo miał czas na kierowanie partią i działacze postanowili mu pomóc i nieco go odciążyć. Stąd też wyjebali go z fotela.

W rzeczywistości poszło o coś zupełnie innego. Bo przecież ani Korwin szczególnie w tym parlamencie zajęty nie jest (zazwyczaj śpi i chrapie), ani o tego prezydenta walczyć nie będzie, bo równie dobrze mógłby się ubiegać o stanowisko dyrektora szpitala w Tworkach, bez najmniejszych zresztą szans. Choćby dlatego, że potencjalny pacjent nie może być dyrektorem. W każdym razie to przeciążenie pracą prezesa to ściema.

Rzecz zaś w tym, że ów wspomniany Wipler, zaczął się tak łokciami i kolanami rozpychać (muszkę nawet jebaniutki zaczął nosić), że całą przestrzeń wokół prezesa precyzyjnie i szybko zagospodarował, wypychając dokumentnie na margines starych druchów, co to nagle wpływy zaczęli tracić. Więc się im ulało, zawiązali spisek i sprawę rozwiązali tak jak rozwiązali. Ku naszej, jako się rzekło, radości. I zadowleniu. Zdaje się, że w ogóle zapowiada się widowisko.