Kościelny urząd podatkowy

Mamy pełnię kościelnego sezonu rozrywkowego. Jego istotnym elementem (poza wczorajszym balem przebierańców), jest tak zwane łażenie po kolędzie. Polega ono w skrócie na tym, że pan ksiądz próbuje wprosić się do waszego domu by dokładnie go zlustrować, a następnie za te usługę pobrać odpowiednią kasę.

icon-kreska

Nie obejdzie się też bez indoktrynacji i prostackiego pouczania. No, ale wpuszczając go do chałupy sami się na te nieprzyjemności wystawiacie i musicie być świadomi konsekwencji jakie z tym się wiążą.

Przede wszystkim wspomniana kasa…

To nie jest tak moi drodzy, że do domu przyjdzie wam miły pan, zazwyczaj w asyście jakiś  miejscowych żulików, a wy go szybko spławicie jakimś marnym datkiem rzędu dziesięciu złotych. Ni chuja!  Dychę to sobie możecie rzucić bezdomnemu przed supermarketem.

Kościół  i wiara wymagają konkretnych poświęceń i praktycznie wszyscy księża od dawna już o tym przypominają.

Wymagają, a wręcz żądają, by wierni  „zarezerwowali  w budżecie domowym” odpowiednie środki. W wielu polskich parafiach dokument-instrukcję stanowiący podstawę określonego zobowiązania na rzecz Kościoła, otrzymuje się już na długo przed wizytą księdza kolędnika. I nie waż się wyłożyć na stół mniej niż 200 złotych, bo w innym wypadku narażasz się na opierdol i nawet wymienienie cię z ambony jako wyjątkowego chuja, sknerę i bezbożnika.

W instrukcji jest też napisane jak przygotować się do tego wielkiego wydarzenia jakim jest wizyta klechy. Stół powinien być nakryty białym obrusem  a na nim ma być krzyż, święcona woda, oraz biblia.

Gdybyś drogi idioto wpadł na pomysł „ugoszczenia” księdza, to pamiętaj, że  i tu panują określone zasady. Śniadanie winno być „postawione” na stole najwcześniej o godz. 8:00, z kolei w przypadku chęci podania  obiadu „niech o tym wie cała wioska, aby trafniej przewidywać przybycie kapłana”.

Pamiętaj również kretynie, że z panem księdzem nie masz prawa rozmawiać na pewne nie wygodne dla nie go tematy. Nie pytajcie go zwłaszcza czy bóg istnieje i skąd się wziął, bo on tego nie wie, a gdyby nawet wiedział to i tak prawdy wam nie powie.

Przypominam również,  iż obowiązek (zaszczytny) dostarczenia pana księdza na miejsce, spoczywa na sołtysie. W miastach tak dobrze jeszcze nie ma, ale wielu miastowych księży już się domaga, by gmina wzięły na siebie obowiązek transportu księdza podczas wykonywania posług duszpasterskich w domach obywateli i płatników gminnych podatków. Bo przecież po to między innymi płacą te podatki, żeby ksiądz nie musiał własnym autem zapierdalać, albo nie daj boże na piechotę dymać.

Jest to zresztą problem na tyle poważny, że w najbliższym czasie obiecał się nim zająć Episkopat. Biskupi będą przeto sugerować rządowi (do słowa sugerować proszę się nie nadto nie przyzwyczajać), by obowiązek transportu duszpasterzy został wpisany na stałe do gminnych zobowiązań począwszy od roku 2016. Wedle zapewnień Gądeckiego, „rząd nie mówi nie, a klimat dotyczący tej konkretnej sprawy wygląda na przychylny”.  

Pamiętajcie: kościelny urząd podatkowy szczególnie uaktywnia się w styczniu, państwowy urząd podatkowy szczególnie w kwietniu.

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

10 thoughts on “Kościelny urząd podatkowy

  1. Niestety , moje mieszkanie omijają szerokim łukiem od momentu jak jakieś 20 lat temu , mało brakowało a spuściłbym wpierdol nachalnemu ,,łobuzowi w sutannie ” . Pamiętam jak załomotał pięścią do drzwi , a gdy otworzyłem , to ten od razu się pcha na chama …złapałem dziada za fraki i wypchałem z domu , może trochę za agresywnie , bo przyjechała policja , ale udałem że mnie nie ma i odjechali . Od tamtej pory mam spokój i jak widzę , to rzadko kto na mojej ulicy wpuszcza do domu złodziei w sutannach . Ale jestem pewny ,że zarejestrowali mnie w kartotekach , jako wroga kościoła i bardzo dobrze ….mam ,, święty ”spokój …

    1. ęndrea – ja tam nie biorę za pludry i nie zrzucam ze schodów. Mam bardziej wysublimowany sposób – bardzo skuteczny !!! Kiedy kolędują za forsą – uchylam drzwi i oświadczam, że jestem ewangelickiego wyznania i nasz pastor nie chodzi po „żebrze”, bo ma forsy jak lodu. Nawet paczki na święta rozdaje. W tym celu pokazuję ozdobnie opakowany kartonik – szykownie przewiązany kokardka ze sreberkiem., że niby to ta paczka. Trzeba widzieć minę czarnosukiennika, a zmiata jak by mu do tyłka rozżarzony węgielek wsadzili.

  2. No i czemu Jahu mnie denerwujesz? Co z tego masz? Powoli zaczyna się we mnie wrzenie i tylko ja wiem co mogę zrobić gdy temperatura dojdzie do 100C. Mnie też, tak jak Andreę omijają bardzo szerokim łukiem. Dawno temu położyłam na widocznym miejscu książkę o Opus Dei „Katolicka mafia”. Pan ksiądz zareagował. Dziś nikt mnie nie niepokoi.
    Pozdrawiam – cheronea

  3. U mnie w kartotece widnieje tak: Obrazili Księdza po kolędzie,potem nawet Ojca Świętego,a na końcu samego Boga Żywego !!

  4. Na mnie to te hieny nie zarobią, bo od lat pokazuję im: gest Kozakiewicza. Czego i Wam życzę:)))
    Stanisław

  5. Słynny już dowcip – pyta kumpel kumpla – ile dajesz księdzu po kolędzie ? Minutę, a potem spuszczam psy !

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s