Co kogo szokuje

„Charlie Hebdo” potrafił szokować opinię publiczną swoimi okładkami. Obrywało się wszystkim po równo:  żydom, muzułmanom i chrześcijanom, ale także politykom, specom od show biznesu oraz artystom.  

♦ ♦ ♦

Nie stroniono od prowokacji, a w zasadzie prowokacja była sensem istnienia pisma. Miało to zmuszać do myślenia mimo ze przekaz jakże często balansował na granicy poczucia smaku czytelników. Ale czymże jest ten czytelniczy smak? Niczym szczególnym, czym warto by się przejmować. Oto kilka głośnych okładek „Charlie Hebdo”. Zobacz, czym niby szokowali rysownicy i redaktorzy pisma.

 

Reklamy

Opublikował/a

Prawie wszystkie opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty prawdopodobnie zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

7 thoughts on “Co kogo szokuje

  1. Czasami jest tak , że społeczeństwo nie dorasta do specyficznego przemyślenia krytycznego , danego artysty , w tym wypadku karykaturzysty . Co taki prosty poganiacz wielbłądów , czy miłośnik kóz , albo inny niedouczony islamista który tylko uczy się na pamięć paru wersetów z koranu , mógł zrozumieć z tych rysunków , oni działali na rozkaz jakiegoś ajatollaha . To samo i z katolikami …Niejaki zajob i dzieciorób Terlikowski zabiłby tego , co narysował ,, Świętą trójcę ” w miłosnym seksie z sobą …. Mnie tam się to podoba i rozśmiesza , tylko trzeba być normalnym człowiekiem , a nie jakimś pojebem natchnionym ….

  2. Jak dla mnie te okładki są po prostu żałosne. Nie bardzo wiem z której strony to jest śmieszne, ale co tam, to rzecz gustu. Faktem jest, ze obrywało się wszystkim po równo. Zadaję sobie pytanie o co chodziło rysownikom? Przecież nie o „poruszanie” sumień ani o nic takiego, więc o co? Zresztą olać te pytania! Zapłacili cenę najwyższą i teraz karykaturzyści będą ostrożniejsi? Czy wręcz przeciwnie? Nigdy nie wiadomo w kim ta satyra obudzi bestię, Tak na marginesie, Jahu, teraz pracujesz na dwie zmiany? 😀
    Muszę wreszcie wejść na fejsa i dodać Ci trochę łapek.
    Pozdrawiam – cheronea

    1. Cheroneo, to co śmieszne a co nie to oczywiście rzecz gustu. Ja pewnych ich dowcipów nie kupuje, bo być może nie rozumiem jakiś lokalnych niuansów, ale pewne mnie autentycznie śmieszą i wręcz zadroszczę że ja na to nie wpadłem, albo że u nas nie ma takiego czegos. Swoją drogą (musze chyba nawet o tym coś napisac) ciekawym by było obserwować w Polsce takie pismo satyryczne, co równo sobie jedzie po wszystkich i to obowiązkowo na granicy dobrego smaku. Po Jezusiczku, Marysi Dziewicy czyli Niedodymce, Hoserze i Gądeckim oraz wszystkich ich narkotycznych wyznawcach.
      Co do zaś pracy na dwie zmainy… No, testuje różne warianty i systemy pracy i jako pierwszej ci się przyznam, że zbliża się chyba koniec marki Revelstein, bo najwyższa już chyba pora. Co będzie dalej zobaczymy, acz dla uspokojenia dodam, że coś tam będzie, ale dopiero za czas jakiś. Ukłony

  3. Ależ, pani Cheroneo, chodziło po prostu o zamierzoną prowokację, o przekorę, obrazoburstwo, skandal, o szarganie świętości. Stąd drastyczne i niewybredne dla niektórych środki wyrazu, ale tygodnik taką miał (ma, bo nadal będzie wychodził), naturę i urodę (też graficzną), i taką przyjął konwencję (przedtem nazywał się Harakiri i współpracowali z nim twórcy wybitni, jak Topor czy Roman Cieślewicz). Ale na boga ojca, nikt nie twierdzi, że ma się to powszechnie podobać i że jest to dla wszystkich. Bywało już, że palono książki, czasopisma albo konfiskowała je policja polityczna. W Polsce przedwrześniowej niejaki ojciec Pirożyński (skądinąd redemptorysta) udzielał porad co czytać i stworzył literacką listę proskrypcyjną. Je suis Charlie.

  4. Wielce Szanowny Jahu – Redaktorze Naczelny etc.etc.etc.!!! Ani się waż !!! Nawet przez chwilę nie myśl o „zawieszeniu działalności marki Revelstein”. Masz swój styl, masz już wyrobioną „markę”, masz prosty język, który trafia pod strzechy a nawet co poniektóre moherowe bereciki. Jednym słowem JESTEŚ KIMŚ w blogosferze. Dla mnie osobiście największą Twoja zaletą jest zdolność spoglądania z dystansem na koleje i koleiny III i IV RP. Do tego trzeba mieć talent, a jeżeli się go ma, nie wolno go marnotrawić.Oczekuję, ze grzmotniesz się w klatę z piersiami.
    Tak – ja wiem, że czasami myślisz, że prowadzisz swoista „orkę na ugorze” – ale wcale tak nie jest !!! TO MA SENS !!!!

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s