Finał który rozumiem i pochwalam!

Charlie-Hebdo-150110-1100550

W niektórych wczorajszych relacjach a także komentarzach, które ukazały się po skutecznej akcji odstrzelenia dwóch muzułmańskich popaprańców, pojawiło się pytanie, czy można było tego uniknąć. To znaczy, czy nie można ich było aresztować zamiast zabijać? Odpowiadam: nie można było! Już wyjaśniam dlaczego.

charlie-hebdo-700x372

Dlaczego mieli by żyć!

Powód pierwszy wiąże się z odpowiedzią na pytanie, co dało by ich zatrzymanie. Niewiele.

Zatrzymani i wymaglowani przez policję i służby specjalne terroryści, niewiele najprawdopodobniej wnieśli by do sprawy. Jeśli wierzyć doniesieniom, oni i ich otocznie doskonale służbom byli znani, więc cóz nowego mozna by się od nich dowiedzieć? Stanowili przeto mało wartościowy materiał, byli odpadem do natychmiastowej utylizacji. Ich życie nie stanowiło więc żadnej wartości, było raczej niepotrzebnym obciążeniem.

(Na marginesie coś co niepokoi: skoro służby miały ich tak rozpracowanych, to dlaczego przeoczyły przygotowania do zamachu? To wymagało przecież od owych muslemów jakiegoś wysiłku, jakiś wcale nie tak krótkich przygotowań. I nikt nic nie zauważył? Pora zmienić agentów i donosicieli).

Dlaczego powini umrzeć!

Drugi powód jest istotniejszy i po części wiąże się z pierwszym. Skoro ich wartość z punktu widzenia wiedzy była znikoma, więc należy rozważyć konsekwencje jakie płynęły by z faktu ich oszczędzenia. Ci ze służb myślą (i działają) mniej więcej tak, choć nikt z nich do tego oczywiście się nie przyzna.

Więc… Jeśli zatrzymamy tych dwóch brudasów i pojebanców, to sąd niechybnie zamknie ich do więzienia. Ale więzienia mają to do siebie, że kiedyś się z nich wychodzi i wychodzi się z nich jeszcze gorszym niż się do nich wchodziło. To oznacza, że za czas jakiś, znów będziemy mieli na głowie kłopot w postaci tych dwóch chujów, nieobliczalnych i knujacych muslemskich bydlaków zdolnych do wszystkiego.

Wniosek? Panowie zdejmijmy sobie problem z głowy raz na zawsze, nie ma przebacz, robimy odstrzał drani (tym bardziej, że rozwalili naszych kolegów). Znajdziemy wytłumaczenie a opinia publiczna i tak jest w tym wypadku po naszej stronie. Jak myśleli tak zrobili!

Tak to się dzieje, od zawsze i wszędzie.

Tak robili Hiszpanie w latach 60-tych i 70-tych, zmagając się ETA (wiekszość namierzonych „celów“ została odstrzelona przez służby specjalne, nim na miejsce zdąrzyli przyjechać antyterroryści), tak robiono w Irlandii w czasie apogeum wojny i IRA, tak nadal robi Izrael i wszyscy ci, którzy do tego są zmuszeni. Nie ma w tym nic dziwnego.

Reasumując: tych dwóch musiało bezdyskusyjnie zginąć (liczy się też satysfakcja). Jeśli ktoś powatpiewa w tę teorią (która jest praktyką), niechaj sobie pobieżnie choć przeanalizuje kilka pierwszych z brzegu wziętch tego typu historii. W dziewięciu przypadkach na dziesięć, „cele“ teoretycznie powinny przeżyć (łącznie z Bin Ladenem), a jednak nie przeżyły. Jak myślicie dlaczego? Bo w skrócie mówiąc, żywi stanowili by wielki problem i jeszcze większy klopot w przyszłości.

Takie informacje są zresztą zrecznie i delikatnie rozpowszechniane przez różnych umyślnych ze służbami związanych. Chodzi o podprogowy czasami przekaz. Kochani nasi terroryści i wszelkiej masi inni popaprańcy, wiedzcie na co się zamierzacie i wiedzcie jakie będa konsekwencje i marny wasz bedzie los. My nie bierzemy zakłądników i raczej nie bawimy się w aresztowania. Dość prosta i jednoznaczna taktyka, którą szczerze mówiąc rozumiem i pochwalam.