Cudowna moc figurek

pozar-15011301100550

Bezdyskusyjnie, ta historia mnie ujęła, a nawet rzec można że mnie uwiodła.  Chodzi o pewnego księdza z Wielkopolski, który – jak się okazuje – cudownie ocalał z pożaru. O cudzie tym opowiedział konkurencyjnemu tabloidowi, składając wyznania i relację szczerze, niczym na jakiejś spowiedzi.

icon-kreska

34-letni ksiądz Winkel z uroczego mam nadzieję Margonina w Wielkopolsce, został w nocy zaskoczony przez pożar. Szczęśliwie się uratował, bo jak stwierdził  uratował go…  święty Florian! Figurka świętego zawsze stoi przy łóżku księdza i teraz zdobył on bezdyskusyjny dowód na to, że czuwa nad nim.

Oczywiście moc świętych figurek różnej maści jest powszechnie znana i w prasie branżowej że tak powiem, choć o mocnym zabarwieniu psychiatrycznym, rozliczne na to podawane są dowody. Uratowany z pożaru ksiądz (niechaj w zdrowi pozostaje, przynajmniej fizycznym), opisuje przypadek swojego kolegi po fachu, który mało rozważnie prowadząc samochód, był dachował na amen. Wygrzebał się jednak spod tej kupy złomu bez jednego nawet draśnięcia i otrzepawszy nieco podróżny kurz z odświętnej garderoby, ruszył w dalszą drogę piechotą. A wszystko dzięki temu, że w aucie przewoził figurę matki boskiej, która niechybnie nad nim czuwała.

Reasumując… Są to wiadomości dobre, zwłaszcza dla ministra finansów. Bo zamiast wydawać grube miliardy złotych na utrzymywanie straży pożarnej, oraz gnuśnego (jak liczne przykłady wskazują) pogotowia, wystarczy teraz zakupić dla każdego obywatela, w ramach obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego, po figurce Floriana i rzeczonej matki boskiej. Ile problemów cudownie się rozwiąże, ile będzie oszczędności… A gdyby w to jeszcze jakiś patronat Wojtyły zaangażować? Chłop w cudach mocny był ponoć.