Czy kalifat uwolni nas od Terlikowskich?

terlikowski-150116-1100550

Diagnoza jest prosta. Jeśli te pigułki DzieńCośTam,  wejdą do powszechnej sprzedaży (a właśnie teoretycznie wchodzą), no to hulaj dusza. Powstrzymujące się do tej pory od dzikiego czy zwierzęcego wręcz współżycia pary, parki i związki, dymać się będą już bez żadnych hamulców, na każdej ławce w parku i w każdej niezajętej jeszcze bramie. Bo zawsze gdyby co można sobie łyknąć pastylkę.

icon-kreska

To brzmi zachęcająco, bo bezkarnie się pobzykać, to jednak jest coś! Niestety nie wszyscy są tak entuzjastycznie do problemu nastawieni.

Przyszły bowiem rozkazy

Prawicowi, generalnie bezgrzeszni (a mam też podejrzenia, że bezjajeczni) prawicowi publicyści, pastylkową inwazją są oburzeni, acz oburzeni są pewnie dlatego, że takie przyszły rozkazy.

W panikę wpadli bowiem biskupi, którzy dla celów doraźnych każą nazywać pastylki środkiem ukrytej aborcji. Im to w sumie łatwo tak mówić, bo jak się pierdoli nieletnich chłopców, a czasami nawet całkiem już letnich, to można czuć się bezkarnym, a taka pastylka nawet do dupy nie jest wtedy potrzebna.

Chodzi więc o zwykłą zazdrość, żeby inni nie daj boże też nie czuli się bezkarnie. A taka pastylka, co tu dużo mówić, bezkarność zapewnia.  Co ciekawe i na marginesie, biskupi jak się okazuje, nic nie mają przeciwko innej pastylce (viagra), bo dzięki niej, wielu biskupom cokolwiek jeszcze staje. Choć mam też wrażenie, że są tacy, którym nawet viagra plus wiadro gipsu niewiele pomoże. Ale co tam biskupi…

 Guru polskiego katobetonu nie mógł milczeć.

terliki-1

Terlikowski, do boju o poległe w nierównej  walce z chemią plemniki wysłał własną żonę. I otóż ta żona, a na dodatek matka piątki terliczątek, nazwała pigułkę „pigułką rozpusty„. Bo jej zdaniem,  kobiety mając ją pod ręką, nie myślą o swoim organizmie, ani o przyszłych pokoleniach, tylko o bezwstydnej i wyuzdanej przyjemności, jaką bezwzględnie jest dymanko. Ona jest temu przeciwna, ale ona – jak wieść powszechna głosi – jest mało raczej rozpustna, i zdecydowanie bardziej myśli o swoim organizmie niż o orgazmie, o którym nic nie wie i którego nie zna na dodatek.

Wedle plotek, mężowi dała tylko sześć razy w życiu, a ten pierwszy raz to był falstart, bo cenny terlikowy plemnik, zamiast na terlikowej jajeczku zległ na terlikowej kołdrze, konając w męczarniach. Pozostałe pięć razy się udało, choć nikt nie jest w stanie zrozumieć jakim cudem. Nic więc dziwnego, że Terlik wygląda na uporczywego onanistę, no bo coś trzeba z sobą zrobić kiedy żona nie daje a na kurwy go nie stać, bądź się boi.

No i teraz – kończąc temat –  mamaterlik wieszczy, że wszystko to do kupy, cała ta rozpusta, doprowadzi do wymarcia Europy.

„Europa wymrze, pojawi się kalifat!” – mówi Terlikowska

Jeśli faktycznie ta maszynka do rodzenia katoterlików ma rację, to w tym ciemnym tunelu jest też zielone światło. Bo pewnie pierwszą rzeczą, która zrobi ten kalifat to uwolni nas od Terlikowskich.