Tajemnica pewnego kawałka płótna

calun-150119-1100550

Pewien świętojebliwy katomanipulator zastanawia się co widać na tak zwanym całunie turyńskim. Publikuje nawet fotkę, która ma ułatwić odpowiedź na to fundamentalne pytanie. Przyglądałem się temuż w napięciu i szczerze odpowiadam, że w zasadzie to nic nie widać. Być może więc zasadniejsze byłoby pytanie kogo widać? Aaaa… tu już możemy popuścić wodze fantazji.

calun-150119-640

Bo prawda jest taka, że jak nic nie widać, to wszystko może być widać, w zależności od potrzeb i fantazji.

Spójrzcie na zdjęcie, które zamieszczam tu powyżej i szczerze odpowiedzcie kogo widzicie? Ja widzę to, czego z pewnością wy nie widzicie, czyli… Ale zaraz, zobaczmy co widzą inni, mądrzejsi od nas wszystkich razem wziętych.

Dochodzenie czyli kim jest denat

Otóż ci naukowcy różnej maści i wzrostu, owe płótno pogrzebowe, bo w tym w istocie jest ten cały całun, badali na wszelkie możliwe sposoby. I doszli do wniosku, że nie ma chuja we wsi, to musi być szmata którą okręcono Jezusa.

Krótko uzasadnił to dr Jorge Manuel Rodriguez Almenar podczas wykładu w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Rodriguez to prezes Hiszpańskiego Centrum Syndologii, czyli stowarzyszenia zajmującego się od rana do wieczora badaniem relikwii chrystusowych. Mówi on:

„Na płótnie jest krew AB. Jest ona zmieszana z płynem płucnym, co jest charakterystyczne dla osób umierających na krzyżu. Taka sama grupa krwi jest na Całunie oraz w większości cudów eucharystycznych. Warto też zwrócić uwagę, że nie znamy żadnego ukrzyżowanego poza Chrystusem, któremu nałożono by koronę cierniową“.

Zagadka więc po raz bodaj dwieście pięćdziesiąty został rozwiązna. Co zaś do korony cierniowej, to może ona tam jest a może jej nie ma, bo wszystko – jako się rzekło – zależy od tego co kto widzi a precyzyjnie co widzieć kto chce.

Co więc zobaczyłem?

Zmierzam do rychłego końca tej dzisiejszej notatki, formułując na koniec swoje własne wnioski. Bo jak się tak wczoraj wieczorem przyglądałem tej fotce, to mi wyszło niestety, że po lewej stronie to widać najprawdopodobniej Józefa Stalina, lub kogoś bardzo do niego podobnego. A ślad po koronie jest niczym innym, jak odciśniętą na czole czapką, którą Józef Wisarjonowicz z upodobaniem przez całe życie nosił.

Kim jest z kolei ów koleś po prawej, za diabła nie wiem, więc może ktoś z was ma jakiś pomysł? Oczywiście z diabła też nie wiem skąd się wziął Stalin na kawałku płotna z Turynu, ale NKWD a wczesniej WCzK nie takie numery robiła. Ochotników proszę o jakieś sensowne, spiskowe teorie.