Zamach na Dude, Macierewicz ciągle milczy!

duda-141231-1100550

Na Śląsku (a w zasadzie na Ślunsku) doszło do straszliwego skandalu. Kandydat na prezydenta Rzeczpospolitej – uwaga – nie został wpuszczony na teren kopalni do której usilnie starał się dostać! Górnicy grzecznie panu Dudzie podziękowali za zainteresowanie a następnie kazali spierdalać. Kampanię wyborczą proszę sobie robić poza bramą kopalni – powiedzieli. 

duda przed kopalnia-150120-800
„Panowie, nie ma co kryć, wypierdolili nas po prostu. Czy ktoś ma kurwa jakiś plan? Tylko nie mówcie że idziemy do domu”

Duda chcąc nie chcąc musiał więc wygłosić prelekcję przed tą kopalnią.  Powiedział to co mu kazali i co przygotował sztab a prezes zaakceptował. Powiedział coś, co doskonale już znamy a mianowicie , że „protest górniczy był spowodowany całkowicie nieodpowiedzialnym działaniem premier Ewy Kopacz i rządu”, oraz że będzie on, czyli Duda „pilnował, żeby nie zostali oszukani jak polscy stoczniowcy”, czyli takie tam zwyczajne  banialuki i pierdoły, do których zdążył nas już przyzwyczaić.

Teoria spiskowa numer 1 

Kiedy skończył, natychmiast kazał wszcząć śledztwo. Bo nie ma żadnych watpliwości, że za całą tą aferą ktoś stał, ktoś sprytnie to nakręcił, ktoś komu zależało, żeby prawda nie dotarła do zainteresowanych, ktoś jednym słowem, kto boi się seksapilu Dudy bardziej niż diabeł święconej wody.

Nie ma też żadnych  wątpliwości, że to sprawka Kopacz i PO i pewnie Tuska, który siedzi niby w tej Brukseli, ale za sznurki pociąga i lody kręci jak kręcił. Niewątpliwie więc śledztwo będzie, bo zbyt wiele jest niejasności i pytań bez odpowiedzi. Kto wie czy nie skończy się to wszystko powołaniem specjalnej komisji śledczej, koniecznie z Macierewiczem, bo plotka z dzisiejszej nocy mówi, że na płaszczu Dudy znaleziono jednak ślady trotylu.

Teoria spiskowa numer 2

Zachodzi też podejrzenie, że górnicy nie wpuścili Dudy, który im się pomylił z innym Dudą, tym którego mają po kokardę i po dziurki w nosie. Chodzi o Dude Piotra, karierowicza, złamasa i darmozjada, który podjudza jednych przeciwko drugim, bo taki jest jego interes, bo w judzeniu odnajduje wyjątkowa przyjemność i spełnienie życiowych pasji. W tym sensie przypomina owego strażaka z przypowieści, który sam podpalał co się dało, by potem móc to bohatersko gasić.

Więc może żeby uniknąć na przyszłość pomyłek, tych Dudów jakoś oznaczyć trzeba, jakoś ponumerować albo pokolorować, by się już więcej nie myliły te Dudy. Prawda bowiem jest taka, że chuj do chuja jest podobny i czasem naprawdę trudno jednego od drugiego odróżnić, co większość pań zdecydowanie i z ochotą może potwierdzić.

I to by było mniej więcej na tyle, bo ileż o tych Dudach pisać można?

Ten blog ma fanpejdż