Trup znów wypadł z szafy i zęby szczerzy

Zupełnie niespodziewanie wróciła do nas mocno już zapomniana sprawa smoleńskiego kraszu. A to za sprawą prokuratury, która nie wiadomo czemu w sumie, zdecydowała się opublikować  stenogramy z wieży smoleńskiej (mocno naciągana nazwa), oraz transmisji radiowej pomiędzy nią a samolotem jak-40.

icon-kreska

Powiem/napisze tak: nie dowiedzieliśmy się nic ponad to,  co już od dawna wiedzieliśmy, lub co byliśmy w stanie wywnioskować. Bo – trzeba to powtórzyć po raz setny – gdyby pilot tutki miał jaja i charakter i szanował przepisy, nie wspominając o zdrowym rozsądku, to nie było by istotne czy ktoś komuś kazał zejść na 50 metrów, czy też wręcz przeciwnie.

Dziś nie ma to już znaczenia, czy kłamią nagrania z korespondencją, czy może kłamie Wosztyl (który nie do końca jest pewien co słyszał). Było, minęło, nikt już o tym nie pamięta, lub nie chce pamiętać, a nawet jeśli by ruskie kazali zejść na 20 metrów, to w niczym to nie zmieni stanu rzeczy takiego oto,  że pilot był idiotą a umarli nie zmartwychwstaną. Koniec, kropka, finto.

Ponieważ niezbyt pilnie (a w zasadzie w ogóle) obserwowałem tę wczorajszą histerię (a przy okazji historię),  więc nie wiem też, czy pan Macierewicz dał już słuszny odpór, czy może zamurowany jeszcze nie odpowiedzi nie dał. Poza tym szczerze… mam to w dupie.

Oświadczam też, świadom czynów które popełniam, że nie będę się domagał by natychmiast rozkopać Wawel (a przynajmniej jego część) oraz zwalać powstałe już pomniki. W dupie też mam to, o czym i kiedy gadał Kaczyński z Kaczyńskim, czy to zostało zapisane/nagrane i czy ktokolwiek,  kiedykolwiek to ujawni. No, to tyle by było tego pisania.