Dlaczego mamy mało dzieci

plodnosc-150128-1000500

Nie wiem kim jest pan ksiądz Piotr Pawlukiewicz i w sumie niewiele mnie to obchodzi. Natomiast zainteresowało mnie jego pytanie, zadane mam wszystkim, za pośrednictwem portalu Fronda. Pytanie księdza brzmi: „dlaczego mamy mało dzieci?”.

icon-kreska

Ksiądz znalazł genialną wprost  odpowiedź i pewnie gdyby nie on, to w ogóle na to byśmy nie wpadli. Otóż dzieci nie mamy dlatego, że cenimy sobie wygodę. A wygoda plus do tego troska o sprawy materialne, „mogą nas zepchnąć w czeluści piekła”. Generalnie diagnoza pana księdza jest malownicza, zacytuję fragment, bo żaden opis  tego nie zastąpi i nie odda jej kolorytu.

„Albo szybko zrozumiemy zamysł Boga odnośnie człowieka, albo stracimy życie Wieczne w Niebie! Zaczęliśmy bardziej doceniać  rzeczy od osób. Wielu ludzi po Sądzie Ostatecznym, gdy zobaczą Niebo będzie mocno żałować tego, że nie mieli więcej dzieci”.

Niestety, nie znajduję tu odpowiedzi na dość istotne pytanie, a mianowicie co z tymi, którzy zamiast Nieba ujrzą Piekło? Czy oni też będą czegoś żałować,  czy może wręcz odwrotnie?

Poza tym pan ksiądz Pawlukiewicz (niech dobry bóg nadal czuwa nad jego specyficznym poczuciem humoru), nijak nie odnosi się do wstydliwej a nawet żenującej bezdzietności swojej i swoich kolegów. Ta bezdzietność to wyraz nie tylko niewytłumaczalnego wygodnictwa i gonitwy za dobrami, ale też mega lenistwa i gnuśności, cech charakterystycznych tego stanu próżniaczego jakim bez wątpienia są księża i biskupi.

Oczywiście w jakimś sensie i częściowo można to wytłumaczyć upodobaniami seksualnymi owego stanu. Jak się z upodobaniem dyma kleryków, kolegów, oraz niepłodne jeszcze, bo nieletnie dzieci, to trudno o potomków.

Ale bywają przecież księża gustujący w kobietach i to takich w sile wieku, które mogłyby być mamusiami gdyby partner ksiądz chciał zostać tatusiem. Niestety, niewiele jednak w tej sprawie się dzieje, bo oni zwyczajnie tatusiowaniem gardzą.

Wiec proszę szanownego księdza,  miast ciągle utyskiwać i biadolić nad wymieraniem narodu, trza do roboty się wziąć. Przestać ruchać kleryków, zostawić w spokoju dzieci, brać się w te pędy za gospodynie, przyjaciółki i sąsiadki, póki one jeszcze mogą i wy możecie.

No, to zdrowia i z bogiem.