Lelek Elemelek. Bohater masowej wyobraźni.

lalek-150129-1100500

Mam dylemat. Ten dylemat ma każdy, kto uważa się za człowieka zdroworozsądkowego. No bo czy mamy tu do czynienia z „ostatnim partyzantem podziemia niepodległościowego“, czy może jednak nie z pierwszym i nie z ostatnim, najzwyczajniejszym w świecie pospolitym bandytą? Przyznam, że to mój ulubiony temat.

icon-kreska

Dylematu może by nie było, gdyby nie ta oto informacja, że w zbiorach Muzeum Medycznego w Lublinie odnaleziono czaszkę niejakiego Józefa Franczaka, w czasach bandyterki występującego pod pseudonimem „Laluś“, „Lelek” (w dokumentach SB „Lalek“). To – w skrócie mówiąc – ten, który nie zauważył, że wojna się już skończyła.

lalek-maleOstatecznie został odstrzelony przez bezpiekę w roku 1963, podczas obławy niedaleko miejscowości Piaski w Lubelskiem. Ku uciesze i uldze części okolicznych mieszkańców, których od dłuższego czasu terroryzował i narażał na odwetowe działania władzy za domniemaną pomoc.

Dziś nawiedzone grono zazwyczaj gołowąsów, co to wszystko wiedzą, uważa się go za ostatniego tzw. żołnierza wyklętego, mimo, że ciągle jeszcze żyją ludzie, którzy pamiętają jego dokonania, raczej szemrane i karalne, niźli bohaterskie. Zdecydowanie on przeto przeklęty, niż wyklęty.

A problem zasadniczy jest w tym, że o ile wyczyny lalusiopodobnych powiedzmy do roku 1947-48, jako tako można by jeszcze uznać za „partyzantkę narodowo-wyzwoleńczą“ czy „niepodległościową“, o tyle potem trudno już mówić o partyzantach, trzeba rzecz nazywać po imieniu i mówić o zwyczajnej bandyterce.

Tak po prostu wychodzi z chłodnej i pozbawionej niezdrowych emocji interpretacji historycznych faktów. Niestety pracownicy IPNu raczej nie chcą tego słuchać i upierają się przy swoim.

Ale co z ta czaszką? No, tyle tylko, że została oddana rodzinie. Tu ta historia się kończy.

Natomiast bardziej niż ja utyskującym nad dziejami, przypominam nieśmiało, że takie mamy czasy, oraz takie a nie inne wybory. Lalek to żaden szczególny wyjątek i nie pierwszy to przypadek w naszych pokręconych dziejach, że wątpliwi bez wątpliwości i pod tezę  koronowani są na bohaterów.

Może czas najwyższy do grona bohaterów zaliczyć na przykład Marchwickiego, bo seryjnym mordercą to on był tylko domniemanym (spore pole do popisu dla wszelkich naprawiaczy), a kobiety które domniemanie mordował na bank były komunistkami, czego w ogóle nie wzięto pod uwagę, a co pewnie jest w stanie udowodnić IPN, bo przecież po to go mamy.