Z drugiej strony Auschwitz

Dziś też będzie historyczno-histerycznie.  Spróbuję spojrzeć z dystansu – bo przecież ze dwa albo trzy  dni już minęły – na to co wydarzyło się w tzw. Auschwitz. Wydarzyło się to mianowicie, że czczono tam 70tą rocznice wyzwolenia obozu, choć nie bardzo wiadomo przez kogo. Spory trwają, na wynik trzeba będzie poczekać.

icon-kreska

Jak to z rocznicami bywa, każdy ją czcił jak chciał i jak potrafił. Nie mam zamiaru recenzować oficjalnych uroczystości i tzw. „obchodów”, tym bardziej, że wszelkie obchody kojarzą mi się bardziej z obchodzeniem problemu niż jego rozwiązywaniem.

Problem z Auschwitz jest taki, że nawet jak coś tu jest nie tak z tymi obchodami, to z oczywistych racji (bezmiar zbrodni) trzeba zachować dystans i zapanować nad emocjami. Lepiej milczeć, niż strzępić język. Ale nie byłbym sobą, gdybym gdzieś chociaż jakiejś małej dziurki nie znalazł.

Wyjaśniam o co chodzi

Bardzo mnie zastanowiło to mianowicie, że dla znaczącej części tzw. mediów prawicowych (w pełni wolnych i niezależnych pamiętajmy), obchody rocznicy wyzwolenia obozu wiązały się tylko z jednym faktem: nie zaproszono rodziny rotmistrza Pileckiego. Wszystko inne nie miało już znaczenia.

I gdyby nie ta wpadka z Pileckim, to pewnie w ogóle by o obchodach nie wspomniano. Bo i po co? Był tam przecież Komorowski i przemawiał, a tu już wystarcza, żeby taka imprezę zbojkotować i uznać za nieważną.

To łże-impreza i łże-patriotyzm, po to tylko zrobiona, by raz jeszcze raz wejść Żydom w dupę (pamiętajmy, że paski na więźniarskich drelichach są błękitne, tak jak błękitna jest gwiazda na izraelskiej fladze. Mówi wam to coś?).

Jak się czyta teraz te żale wylewające się z prawicowych manipulatorów i gadzinówek, to ma się dojmujące wrażenie,  że cały ten Auschwitz wymyślono i zbudowano tylko po to, by zamknąć w nim Pileckiego.  Reszta, te parę milionów ludzi którzy przewinęli się obok,  było tylko po to, by stworzyć odpowiedni nastrój, być tłem i dekoracją dla bohatera.

Jasno jednak podkreślam

Nie mam nic przeciwko Pileckiemu, acz podziwiam jego naiwny romantyzm.

Mam za to sporo przeciwko przeróżnym szczujniom, tworzącym mity. Szczęście (lub nieszczęście raczej per saldo) Pileckiego polegało bowiem na tym, że został zamordowany przez bezpiekę, dopuszczając się wcześniej heroiczno-romantyczno-samobójczej misji w Auschwitz. Gdyby nie to, nikt by o nim nie pamiętał, tak jak nie pamięta się w zasadzie o pojedynczych ludzkich losach, wplątanych dramatycznie i tragicznie w historię tego obozu.

Afera (słuszna) z niezaproszeniem rodziny Pileckiego, była poza tym prawicy bardzo na rękę.

To był wręcz dla niej prezent, o który nawet nie śmieli się modlić. Nadarzyła się bowiem niepowtarzalna okazja, by znów dopierdolić władzy, prezydentowi, PO i oczywiście dla zasady Żydom, bo oni wszystkiemu są winni, nawet jak są niewinni.

Więc prawicowi publicyści piszą z satysfakcją o „skandalu”, zacierając jednocześnie ręce z zadowolenia, że dobrze się stało, że tych Pileckich nie zaproszono. No bo gdyby zaproszono, to o czym i jak mielibyśmy pisać? To dopiero byłby problem.

Reklamy

Opublikował/a

Prawie wszystkie opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty prawdopodobnie zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

7 thoughts on “Z drugiej strony Auschwitz

  1. O prawicowych mendach nawet nie chce mi się wspominać . Ale prawdą jest , że Pilecki był bohaterem i to co robił i zrobił w Auschwitz i nie tylko , stawia go na piedestale największych Polskich bohaterów . Wkurwia mnie tylko jedno , wkurwia mnie to , że Żydzi przestali już widzieć wroga w niemieckim mordercy . Mają wspólne interesy , biznesy i zapominają że miliony Żydów Niemcy puścili przez komin . Osobiście i niejednokrotnie , widziałem z jaką nienawiścią Niemcy odnoszą się do obcokrajowców . Tam nic się nie zmieniło , oni dalej czują się ,,rasą panów ”. Boli mnie to , że Europa coraz bardziej uzależnia się od tego narodu ….Niestety , życie zmusiło mnie do tego , że w Niemczech z racji oddelegowania z mojej firmy przepracowałem kilka lat i to co widziałem i słyszałem …to wiem .

  2. Żyjemy w kraju pojebanych mendiów i psiankowatych polityczkierów, dla których faux pas z pamięcią o rotmistrzu Pileckim jest porównywalna ze śmiercią milionów LUDZI wymordowanych w hitlerowskim (niemieckim) obozie koncentracyjnym. Język, którym posługiwałem się przez wiele lat i który był w miarę jednoznaczny, przestał być językiem służącym do przekazywania informacji i dawania rzeczom właściwej miary. Przestałem śledzić polskojęzyczne mendia, ponieważ one żywią się głównie padliną. Nie przekazują już od lat obrazu rzeczywistego świata. Pewnie optymalizują koszty i oglądactwo.
    PS.
    Andrea. Nie generalizuj. Miałem jednak ździebko inne odczucia, jeżdżąc samochodem na polskich „blachach” po Bawarii, Hesji, Dolnej Saksonii czy po północnych landach. Poczucie niemieckiej wyższości stosunkowo łatwo zgasić pewnością siebie, poczuciem humoru i przestrzeganiem elementarnych zasad współżycia społecznego.

  3. Nie mogę już słuchać o Pileckim i jego posuniętych w latach potomkach. A czy zaproszono kogoś z rodziny np. Jana Karskiego? Albo rodzinę któregoś z innych bohaterów, kt. przeżyli? A Samuel Willenberg, co z tego, ze to Treblinka.

  4. Masz całkowitą rację pisząc: „Szczęście (lub nieszczęście raczej per saldo) Pileckiego polegało bowiem na tym, że został zamordowany przez bezpiekę…”. Bowiem dzięki tej tragedii Pilecki staje się ikoną dla tzw. „żołnierzy wyklętych”.
    Ponieważ wielu ludziom, trudno zaakceptować „wyklętych”, który nie mała część była po prostu zwykłymi bandytami, więc nadają się oni idealnie jako oręż dla „prawdziwych polaków”. PiS ma pewność, że na tym polu nigdy nie będzie jedności, więc zawsze będzie o co walczyć.
    Przykładem właśnie jest rocznica wyzwolenia obozu. Idea obchodów – pamięć o tym, co może przynieść ludziom totalitaryzm – całkowicie nie interesuje PiSmaków. Oni mają swoje cele, swoją walkę i swój oręż – „wyklętych”.

  5. nie chcę wchodzić na bardzo bagnisty teren polityczno-historyczny, kieruję swoje słowa do wszystkich więźniów nazistowskich obozów zagłady… nie tylko tych na terenie Polski!
    odwiedziłam Auschwitz-Birkenau zeszłej soboty, jeśli „odwiedziłam” to w ogóle odpowiednie słowo w obliczy tegoż ludobójstwa…była to moja pierwsza wizyta w Auschwitz-Birkenau…miejsce to robi ogromne wrażenie, potrząsa dogłębnie chyba każdy zakamarek ludzkiej duszy…to tu duchy przeszłości spotykają te teraźniejsze wydobywając z siebie Niemy Krzyk ludzkiej Bezmocy …unicestwiono na tych 170 hektarach niewyobrażalną ilość ludzi…przerzucamy się kto, dlaczego, jakim sposobem przetrwał, kto na kogo doniósł i dlaczego. W jakim celu? przetrwanie choćby jednego dnia, a dla wielu kilku minut w obozie było „walką o życie”, „walką o przetrwanie”. Jedni mieli po prostu odrobinę więcej szczęścia. Mieliśmy wiek XX, mamy wiek Chrystusowy. Mam 33 lata otarta z naiwności, pełna współczucia i wiary w lepsze jutro przekroczyłam próg Auschwitz-Birkenau. Jednak nigdy jego bram nie opuściłam. Ten widok i te przeżycia na zawsze pozostaną w moim Sercu. Ku Pamięci wszystkich, którzy tam zginęli, bez względu na narodowość, bez względu na chęć przetrwania składam Wam hołd… hołd przetrwania choćby sekundy w tym piekle.

    1. ad.Pani KWieclawska obozy- zagłady dalej mają się dobrze,a nawet za dobrze w XXI wieku.
      ….każda ferma czy ubojnia jest jak najbardziej doskonałą formą obozu zagłady-gatunków,a nawet produkcją gatunkową.
      ….tak że trzeba być zachartowanym bardziej w XXI w.niż się zwykle wydawać by chciało.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s