Słońce świeci, patrioci śpią a rocznica leci

zamach-150201-1100500

Jakoś tak prawie niezauważona przemija nam dzisiejsza rocznica zamachu na Kutscherę. Patrioci pewnie jeszcze śpią i leczą sobotniego kaca, a szkoda, bo akcja była przednia i warta wspomnienia. Na szczęście na stanowisku trwają i nad naszymi sumieniami czuwają panowie biskupi.

icon-kreska

Tak jak biskup Godek, wydelegowany przez kolegów do odfajkowania rocznicy. Biskup zrobił to z niebywałą wdzięcznością, przypisując zamachowcom przede wszystkim niezachwianą wiarę w boga. Reszta, czyli poświęcenie i miłość do ojczyzny był tego jedynie konsekwencją. W zasadzie to mogłoby tego zamachu nie być, bo sama miłość do wszechmogacego była wystarczającym poświęceniem i przepustka do historii.

No bo jak rozumieć te słowa?

„Wspomnienie bohaterów i spotkanie z żyjącymi uczestnikami tamtej akcji zbrojnej pozwala nam także zrozumieć, że życie jest piękne i ma sens jeżeli człowiek pozostaje wierny Bogu i bliźniemu oraz zasadzie miłości i sprawiedliwości“

Niestety, wyrażona podczas mszy nadzieja, że „młode pokolenie Polaków będzie w stanie doceniać dar jakim jest wolność i niepodległość”, jest nadzieją dość płonną.

Bo po pierwsze wedle wielu kolegów biskupa Godka (czy jak on tam się odmienia), a zwłaszcza wśród szerokiej rzeszy prawaków, panuje niezachwiane przekonanie, że nie ma wolności i nie ma niepodległości. Więc – pytam – co niby to młode pokolenie ma docenić, skoro tego nie zna?

O obowiązkowej obecności na mszy żołnierzy, oraz uczniów szkół nie wspominam, no bo skoro był rozkaz to przyszli. Co mieli zrobić?