Brał albo nie brał, odpowiedzieć nie chciał. Uciekł!

warzecha-150209-1100550

Jeśli ten Duda to już prezydent, to za cholerę nie rozumiem skąd w tym PiSie taka nadzwyczajna nerwowość. Skąd też to absurdalne przekonanie, że jakakolwiek próba dopytania się o szczegóły, uchodzi natychmiast za chamstwo i za wyjątkowo perfidny atak personalny. Tak, chodzi o redaktora Kulczyckiego.

icon-kreska

Mam wrażenie, że widzieliśmy dwie różne audycje, choć te same.

Wyglądający niczym dopiero co wyciągnięty z łazienki notoryczny onanista rzecznik Mastalerek, widział insynuację jakoby „redaktor Łukasz Warzecha opłacany jest przez sztab Andrzeja Dudy“.

Ja oglądając ten program, i to dwukrotnie, nie widziałem i nie słyszałem żadnej insynuacji (przynajmniej z ust Kulczyckiego), natomiast bez wątpienia słyszałem pytanie: „Czy pan bierze pieniądze ze sztabu wyborczego Andrzeja Dudy?“.

Jest wedle mnie zasadnicza różnica między „insynuować“, a „pytać“. I – co ważne – nie było to pytanie z dupy wzięte, tylko wynikało z agresywnej obsesji Warzechy na punkcie Komorowskiego, obsesji przybierającej formę insynuacji.

Też mam (nie od dziś zresztą) dojmujace wrażenie, że Warzecha to wynajęty przez PiS fajter, sowicie opłacany po to, by obsrywać wskazanego przeciwnika. Pytanie więc Kulczyckiego nie dziwi, natomiast dziwnym by było gdyby nie padło. I wiecie co, niech sobie ten Warzecha bierze kasę od PiSu, nie mam nic przeciwko temu, tylko niech nie ściemnia i nie udaje obrażonego. Bo „niezależność“ pana redaktora, jest mniej więcej taka, jak niezależnym kandydatem jest Andrzej Duda. To niby sportowe Porsche w stajni prezesa bez prawa jazdy.

Ludzie, błagam o nieco szacunku dla samochodów Porsche! Przecież Duda ma się do Porsche mniej więcej tak, jak trabant do samochodu terenowego. Proszę o rozwagę w szastaniu porównaniami!

Poza tym redaktoro-pisiaki, nie bójcie się przyznawać, że pracujecie za kasę. Człowiek za wykonaną pracę powinien domagać się zapłaty i powinien ją dostać. Jeśli pieniądze nie są kradzione, a uczciwie zarobione, to naprwdę nie wstyd do tego się przyznać.