Choruj i się ciesz. Obdarzono cię łaską!

bog-150212-1100500

Wczoraj tak zwany kościół katolicki obchodził tak zwany światowy dzień chorego. To oczywiście była wymarzona okazja do tego, by swą niewątpliwą i powszechnie znaną inteligencją błysnęli biskupi. Świadomi kolejnej szansy lansu,  okazji oczywiście nie zaprzepaścili. Dzięki im za to, bo było naprawdę doniośle.

icon-red-line

Świadom tego, że poczucie humoru biskupów nie wszystkich jednak przypada do gustu, poprzestanę jedynie na skrótowym przedstawieniu sytuacji.

Nie wiem czy wiecie Drodzy Bywalcy, ale jakby co, to powinniście się cieszyć że zachorowaliście. Powinniście być z tego powodu dumni, wręcz szczęśliwi. Bo wyznaczono wam oto rolę męczennika. Dostaliście w ten sposób oczywisty i jasny znak od boga, że on o was pamięta, że cieszycie się szczególnym jego zainteresowaniem. Zostaliście wyróżnieni i naznaczeni, dostąpiliście niewątpliwego zaszczytu uświęconego cierpienia, niczym ten Chrystus. Czyż nie jest to zajebiście budujące?!

W krótkich żołnierskich słowach wyraził to niezastąpiony ostatnimi czasy biskup Hoser, wyrosły niepostrzeżenie na naczelnego głąba i buca polskiego kościoła. Oto głosi on:

„Człowiek chory jest święty, gdyż przeżywa tajemnicę cierpienia i upodabnia się do cierpiącego Chrystusa”.

Więc jeśli ktoś z was nieszczęśnicy pójdzie do lekarza, to jest nie tylko wyjątkowo tępakiem, ale też niewdzięcznikiem. Jest też człowiekiem głęboko grzeszącym, a w zasadzie nawet bluźniercą, bo odrzucanie boskiego wyróżnienia, ignorowanie tej wyjątkowej łaski którą was obdzielił, absolutnie ociera się o bluźnierstwo.

Innymi słowy leczenie się, stawia was w szeregu największych grzeszników, takich samych jak ci od aborcji, in vitro czy antykoncepcji. Grzeszycie pychą moi drodzy! Nigdy przeto nie traficie do nieba, bo sprzeciwiliście się bożej woli. On sobie wymyślił, zaplanował wam dalszy los, a wy lecicie sobie z nim w chuja i próbujecie sprzeciwić się jego genialnym planom.  Zgroza!

Bo pamiętajcie:

„…przewlekłe choroby przypominają nam, że naszą ojczyzną nie jest Ziemia, gdzie one występują, ale Niebo – gdzie będziemy w ciele zmartwychwstałym, wolnym od choroby i cierpienia”.

Niestety nie ma tu ani słowa o siedemdziesięciu dziewicach i wszelkich tam innych dostatkach i przyjemnościach, ale niewykluczone, że mi się te bogi pomyliły.