Białogłowa Niemen i rycerz Hołowczyc

Czasy są ciężkie i nie ma nad tym jakiejś szczególnej dyskusji. A w ciężkich czasach tak bywa, że od tej ciężkości ludzie fiksują, czyli głupieją, czyli im odpierdala i zachowują się jakby im… odpierdoliło. Ta choroba ma postać epidemii zwłaszcza w kręgach tak zwanych okołocelebryckich, co rzadko kiedy z kolei bywa wynikiem kryzysu ducha, zdecydowanie częściej efektem marketingowej kalkulacji. 

icon-blackmotiv-200

No bo tak to jest moi drodzy, że jak popularność szwankuje i nurkuje w odmęty czarnej dupy, to środki zaradcze muszą być na tyle skuteczne, by proces gnijącej popularności powstrzymać. Od pewnego czasu modnym antidotum na ową chorobę gnijącej popularności, zdają się być tak zwane nawrócenia.

Nawróconych celebrytów mamy pod dostatkiem, czyli w chuj, począwszy od piosenkarza Muńka, skończywszy na aktorze Pazurze (tym od trzech czy czerech żon). Ostatnimi czasy do grona tych, którym fantazyjnie odpierdoliło, dołączyła pani Niemen (Niemenówna?) po mężu Otręba, oraz pan Hołowczyc, po żonie nie pamiętam jak. Jedno trudni się śpiewaniem, drugie trudni się też niczym szczególnie pożytecznym, bo ściganiem.

Zmierzam do tego, że bez jednego i drugiego spokojnie moglibyśmy się obejść, problem jednak w tym, że oni nie mogą się obejść bez nas. Próbują nas przeto zaszokować, choć przez pięć marnych minut skupić na sobie naszą uwagę.

Piosenkarka Niemen

niemennatalia-150214-1100520

To pani stosunkowo mało jeszcze znana, a szkoda, bo to idealny materiał – choćby z racji wieku, pochodzenia i koneksji – na rasowego celebrytę-świętobliwego świra. Po pierwsze pochodzi z rodziny, gdzie tatuś z wiekiem coraz bardziej niestety świrował, a i mamusia nie jest wolna od dręczących ją ze zmienną natarczywością objawów około-schizo-podejrzanych. Dobry to więc i rokujący nadzieję na wspaniałą przyszłość materiał genetyczny.

Po drugie pani Natalia zgrabnie wpisała się w rodzinę światopoglądowo patologiczną, gdyż została żoną Mateusza Otręby, syna pastora i byłego prezesa fundacji Młodzież dla Chrystusa. Swe życie związała więc z protestancką wspólnotą i zborem Kościoła Chrześcijan Baptystów. Trudno o lepsze rekomendacje. W tej sytuacji absolutnie dziwić nie może jej wystąpienie  na zlocie fanów kandydata na prezydenta Dudy, gdzie oświadczyła:

„Jako obywatel, żona i matka mam pomału dość rozmiękczania tkanki polskiej w kontekście patriotyzmu oraz ponadczasowych, w moim przekonaniu wartości takich jak, Bóg i rodzina” 

Z takimi poglądami i towarzysko-rodzinnymi koneksjami dziewczyna zrobi z pewnością oszałamiającą karierę, kto wie czy nie większą niż Trubadur Krawczyk plus Skald Budziaszek razem wzięci.

Kierowca, rycerz i gawędziarz Hołowczyc

holowczyc-150214-900

Niestety, podobną postawę trudniej już wytłumaczyć w przypadku Hołowczyca, nie dość że starego już pierdziela, to jeszcze przez celebryckie życie mocno doświadczonego. On już swoje liznął, wybłyszczył się już w świetle jupiterów, nie jednej kamerze w oko zaglądał. I co, jeszcze mu tego blichtru mało? Trzeba z siebie idiotę robić i tracić resztki szacunku u coraz węższej, ale ciągle jednak liczącej się grupy normalsów?

Nie bardzo to chwytam, acz podejrzewam, że skoro do telewizji publicznej coraz mniej go zapraszają, w gazetach jeno z łaski piszą i po znajomości, to ciepła miejscówka w TV Trwam, albo w Terlikowskiego w TV Republika swoją wartość może mieć. I o to idzie walka. Nie dziwi przeto że zarówno bóg, jak i honor plus ojczyzna, zaczynają dla niego mieć wartość większą, niż wypasione zimówki do auta rajdówki. Mówi:

„Tak mnie wychowano. Wiem, że dla swojej ojczyzny trzeba poświęcić wiele. I tego żadna moda ze mnie nie wygodni. Jeśli trzeba stanąć i walczyć za swój kraj, to ja to zrobię”. 

Ale co tam kraj… Wiara, tylko wiara się liczy najbardziej.

Bo dzięki niej pan Krzysztof „wie, co będzie po śmierci, spokojnie się do tego przygotowuje”. 

„I nawet, gdy czasem któryś z moich kolegów odchodzi po ludzku za wcześnie, wiem, że pan bóg go potrzebował, bo zbiera sobie tych rycerzy. I ja też chciałbym być w tej grupie, by tam Bogu służyć jako rycerz”.

Zaznaczam że pan Krzysztof udzielając tego wywiadu (tygodnik „wŚmieci“), słowa „pan bóg“ wypowiadał oczywiście z dużej litery, przyklękając z lekka na prawe kolano, jeno ja tradycjnie staram się sprowadzać to do należnego parteru.

No i powiedzcie sami, czyż nie barwną i oryginalną wynalazłem wam parkę? Parkę naprawdę miłych i sympatycznych katojebków?

Reklamy

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

15 thoughts on “Białogłowa Niemen i rycerz Hołowczyc

  1. Niechby sobie pani Niemen, po mężu – Otręba, miała w domu miniaturę katedry, ołtarz Wita Stwosza z tekturki, wraz z glinianymi miniaturkami wszystkich świętych. Niechby odbywała pielgrzymki w koło niej, przy tym pobożnie zawodząc..
    Niechby sobie pan Hołowczyc wykuwał garażu zbroję rycerza, na spotkania z bogiem… Bo na razie – ze zbroi – to ma zakuty łeb…
    Ale….Czy oni muszą / bo się uduszą / – pierniczyć takie farmazony, publicznie?
    Dziwny jest ten świat.
    Czy ja opowiadam, co mi się zdarzało wyprawiać, na przykład – po nadużyciu? ..
    Stanisław

  2. Jahu, od Czesława to się odczep, no! Nie interesuje mnie czy zgłupiał pod koniec życia czy też nie. Śpiewał genialnie i tylko to się liczy, ale że Hołowczycowi tak zryło berecik?! To niepojęte! „Pan Bóg potrzebuje rycerzy”. No nie! Skąd u Hołowczyca taka pewność czego potrzebuje Pan Bóg? Ja używając wielkiej litery w sprawie Pana Boga nie klęczę, ale stosuję tę literę z czystego szacunku do jakiejkolwiek wiary.
    Pozdrawiam – cheronea

    1. Ja natomiast, nie mam szacunku dla żadnej wiary, czyli mogę napisać krasnoludek lub diabeł małą literą.

    2. Cheronea – a ja popieram Jaha w jego opinii o Czesławie Wydrzyckim (Niemenie). Dla mnie nie był to żaden super talent muzyczny tylko „śpiewkarz” – taki jak wielu innych z tej branży. Nigdy nie zachwycałem się jego głosem, dla mnie był on bardzo „skrzekliwy” .O jego życiu osobistym nie chce się głębiej wypowiadać, ale wspomnę tylko, że przed wyjazdem z Białorusi do Polski, pozostawił tam (porzucił bez rozwodu) swoja pierwszą żonę Marię Klauzunik z córeczką – także Marią. Druga żona Niemena i 3 córki żrą się teraz o prawa spadkowe i autorskie, co nie dodaje splendoru rodzinie tych Wydrzyckich. Właśnie Wydrzyckich, bo przecież „Niemen” to był pseudonim artystyczny przyjęty podczas jego pobytu we Francji, gdzie nikt nie potrafił poprawnie wymówić jego nazwiska – Wydrzycki. Nota bene – kariery artystycznej we Francji nie zrobił a jego występy w paryskiej Olimpii okazały się klapą. Ten „Niemen” to tez tak trochę na wyrost, bo przez jego rodzinna wiochę Stare Wasiliszki wcale nie płynął. To co piszę, oczywiście nie zabrania Ci zachwycać się Niemenem – masz prawo i mnie nic do tego. Na temat gustów nie powinno się dyskutować, ale na temat człowieka można a czasami nawet należy. To tyle – na zakończenie dodam, ze wszystkie inne Twoje komentarze są SUPER i Extra.

  3. Czesław Niemen nie obnosił się publicznie ze swoimi poglądami, w odróżnieniu od wielu innych. Dlatego proponuję zostawić Go w spokoju, a panią Natalię rozliczać (o ile ktoś ma chęć) za jej czyny.

    1. J.S. – jakimi poglądami Niemena ??? Możesz coś na ten temat napisać, bo ja nie znam żadnych. Był kontrowersyjny w czasach, w których żył,kontrowersyjny w swoim środowisku, ale to prawie norma wśród „artystów” i „pseudoartystów”, bo ci celebryci tak się dzielą. Popatrz na bardziej współczesnych – Maleńczuka, Kukiza, Staszczyka itp. To ten rodzaj ludzi. A „spuścizna artystyczna” – raczej kiepska lub żadna.

  4. Kiedy Hołowczyc stwierdził, że wypadkom drogowym winne są przydrożne drzewa, które w związku z tym należy eksterminować, stwierdziłam, że wcześnie go dopadła demencja. Proces zaniku kory mózgowej najwyraźniej przyspieszył.

  5. Sobiepan
    Czy tak trudno zrozumieć mój wpis ? Jeżeli uważasz dokonania Niemena za kiepskie lub żadne to nie mamy o czym dyskutować.
    Sebastian
    Córka Niemena i jego pierwszej żony urodziła się w 1960 roku, a Niemen wyemigrował do Polski w 1958. Znasz takie słowo WIARYGODNOŚĆ ?

    1. J.S. – Prosiłem grzecznie abyś przedstawił „poglądy Niemena” (???) bo ja nie znam żadnych. To o co się grzbiecisz ??? A twórczość Niemena – to zaledwie kilka piosenek, zatem nie ma tu mowy o jakimś tytanicznym wysiłku. Ale nie chcę się wykłócać – bo nie ma o co ! Zakończmy ta wymianę zdań słowami z jednej z piosenek Niemena: „…Nadszedł już czas, najwyższy czas – nienawiść zniszczyć w sobie….”. I ten apel z piosenki Niemena – to chyba jego najważniejszy sukces życiowy. Bardzo aktualny dzisiaj !

    2. J.S. – zgadza się – Niemen został wysiedlony z Białorusi do Polski w 1958 roku. Jego pierwsza żona (którą pierwotnie porzucił na Białorusi) przyjechała także do Polski – była pielęgniarką w Gdańsku.Co w tym niewiarygodnego ?? Niemen utrzymywał z nią jakieś tam stosunki aż do czasu swojego drugiego małżeństwa – bodaj w 1974 lub 1975 roku. Potem związał się z piosenkarka Faridą. W sumie – guzik mnie to obchodzi, co nie przeszkadza abyś Ty uwielbiał Niemena !

  6. Sobiepan
    Zaspokoisz swoją ciekawość, jeżeli poszukasz i przeczytasz wypowiedzi Niemena.
    Sebastian
    Czyli nie porzucił żony i córeczki ?

    Lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku. Kupuję wznowienie „Enigmatica”. Wówczas koleżanka sprzedawczyni opowiada swoją historię :
    Gdy ukazał się „Enigmatic”, to złożyli się w kilkanaście osób i w akademiku urządzili przesłuchanie płyty. W skupieniu, do późnej nocy, zmieniające się audytorium słuchało tej płyty. Wątpię, aby coś takiego przytrafiło się innym polskim artystom.

    I na tym kończę mój udział w dyskusji Czesław Niemen a sprawa polska.

    1. Nie chciałbym się wymądrzać , ale na takich przesłuchaniach na przełomie lat 80/90 byłem nie raz.
      Były to punkowe kapele których nie chciały wpuszczać do siebie modne wtedy kluby studenckie.
      I to nie dlatego , że grać nie umieli , ale rozróba na koncercie była prawie na bank.
      Jeden z niewielu klubów które takie koncerty organizowały to było „Fugazi” w dawnym kinie WZ.
      Czasem się „Hades” na esgiechu odważył.
      A jeszcze kilka pamiętam z „Hybryd” ale jeśli mnie pamięć nie zwodzi to tam za bramkarzy robili rugbyści z AWF.
      9 na 10 chętnych do rozróby dochodziło do wniosku , że lepiej już własnoręcznie obić sobie mordę niż zadzierać z tymi mięśniakami.
      Chłopaki grali po salach gimnastycznych w ogólniakach zazwyczaj w piątkowy wieczór.
      Po koncercie wieczorową porą i po rytualnej napierdalance ze skinami jechało się właśnie do jakiegoś akademika.
      Preferowany był „KIC” uniwerku albo „Żaczek” polibudy.
      Kupowało się skrzynkę jabola chyba , że ktoś miał przypływ kasy i było na piwo lub gorzałę.
      I była impreza do białego rana.
      I wbrew pozorom nie chodziło o schlanie z obłapywanką i zwisem na ryju.

    2. J.S. – wykręcasz się – a prosiłem Ciebie o jakieś informacje, skoro twierdzisz, że je masz. W internecie na temat Niemena i jego wiekopomnych przemyśleń jest bardzo mało lub nic. Proponuję na tym zakończyć wymianę zdań,bo aż tak bardzo mi nie zależy na szukaniu czegoś, czego nie ma.

  7. Nightgale – no właśnie, tak bywało. Kapela, jabol i rozróba. Tak wówczas rozumiano „free life” w stylu polskim. Niemen w Gdańsku tez prowadził podobny styl życia. Czy to powód do uwielbiania ???

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s