Białogłowa Niemen i rycerz Hołowczyc

niemennatalia-150214-1100520

Czasy są ciężkie i nie ma nad tym jakiejś szczególnej dyskusji. A w ciężkich czasach tak bywa, że od tej ciężkości ludzie fiksują, czyli głupieją, czyli im odpierdala i zachowują się jakby im… odpierdoliło. Ta choroba ma postać epidemii zwłaszcza w kręgach tak zwanych okołocelebryckich, co rzadko kiedy z kolei bywa wynikiem kryzysu ducha, zdecydowanie częściej efektem marketingowej kalkulacji. 

icon-blackmotiv-200

No bo tak to jest moi drodzy, że jak popularność szwankuje i nurkuje w odmęty czarnej dupy, to środki zaradcze muszą być na tyle skuteczne, by proces gnijącej popularności powstrzymać. Od pewnego czasu modnym antidotum na ową chorobę gnijącej popularności, zdają się być tak zwane nawrócenia.

Nawróconych celebrytów mamy pod dostatkiem, czyli w chuj, począwszy od piosenkarza Muńka, skończywszy na aktorze Pazurze (tym od trzech czy czerech żon). Ostatnimi czasy do grona tych, którym fantazyjnie odpierdoliło, dołączyła pani Niemen (Niemenówna?) po mężu Otręba, oraz pan Hołowczyc, po żonie nie pamiętam jak. Jedno trudni się śpiewaniem, drugie trudni się też niczym szczególnie pożytecznym, bo ściganiem.

Zmierzam do tego, że bez jednego i drugiego spokojnie moglibyśmy się obejść, problem jednak w tym, że oni nie mogą się obejść bez nas. Próbują nas przeto zaszokować, choć przez pięć marnych minut skupić na sobie naszą uwagę.

Piosenkarka Niemen

niemennatalia-150214-1100520

To pani stosunkowo mało jeszcze znana, a szkoda, bo to idealny materiał – choćby z racji wieku, pochodzenia i koneksji – na rasowego celebrytę-świętobliwego świra. Po pierwsze pochodzi z rodziny, gdzie tatuś z wiekiem coraz bardziej niestety świrował, a i mamusia nie jest wolna od dręczących ją ze zmienną natarczywością objawów około-schizo-podejrzanych. Dobry to więc i rokujący nadzieję na wspaniałą przyszłość materiał genetyczny.

Po drugie pani Natalia zgrabnie wpisała się w rodzinę światopoglądowo patologiczną, gdyż została żoną Mateusza Otręby, syna pastora i byłego prezesa fundacji Młodzież dla Chrystusa. Swe życie związała więc z protestancką wspólnotą i zborem Kościoła Chrześcijan Baptystów. Trudno o lepsze rekomendacje. W tej sytuacji absolutnie dziwić nie może jej wystąpienie  na zlocie fanów kandydata na prezydenta Dudy, gdzie oświadczyła:

„Jako obywatel, żona i matka mam pomału dość rozmiękczania tkanki polskiej w kontekście patriotyzmu oraz ponadczasowych, w moim przekonaniu wartości takich jak, Bóg i rodzina” 

Z takimi poglądami i towarzysko-rodzinnymi koneksjami dziewczyna zrobi z pewnością oszałamiającą karierę, kto wie czy nie większą niż Trubadur Krawczyk plus Skald Budziaszek razem wzięci.

Kierowca, rycerz i gawędziarz Hołowczyc

holowczyc-150214-900

Niestety, podobną postawę trudniej już wytłumaczyć w przypadku Hołowczyca, nie dość że starego już pierdziela, to jeszcze przez celebryckie życie mocno doświadczonego. On już swoje liznął, wybłyszczył się już w świetle jupiterów, nie jednej kamerze w oko zaglądał. I co, jeszcze mu tego blichtru mało? Trzeba z siebie idiotę robić i tracić resztki szacunku u coraz węższej, ale ciągle jednak liczącej się grupy normalsów?

Nie bardzo to chwytam, acz podejrzewam, że skoro do telewizji publicznej coraz mniej go zapraszają, w gazetach jeno z łaski piszą i po znajomości, to ciepła miejscówka w TV Trwam, albo w Terlikowskiego w TV Republika swoją wartość może mieć. I o to idzie walka. Nie dziwi przeto że zarówno bóg, jak i honor plus ojczyzna, zaczynają dla niego mieć wartość większą, niż wypasione zimówki do auta rajdówki. Mówi:

„Tak mnie wychowano. Wiem, że dla swojej ojczyzny trzeba poświęcić wiele. I tego żadna moda ze mnie nie wygodni. Jeśli trzeba stanąć i walczyć za swój kraj, to ja to zrobię”. 

Ale co tam kraj… Wiara, tylko wiara się liczy najbardziej.

Bo dzięki niej pan Krzysztof „wie, co będzie po śmierci, spokojnie się do tego przygotowuje”. 

„I nawet, gdy czasem któryś z moich kolegów odchodzi po ludzku za wcześnie, wiem, że pan bóg go potrzebował, bo zbiera sobie tych rycerzy. I ja też chciałbym być w tej grupie, by tam Bogu służyć jako rycerz”.

Zaznaczam że pan Krzysztof udzielając tego wywiadu (tygodnik „wŚmieci“), słowa „pan bóg“ wypowiadał oczywiście z dużej litery, przyklękając z lekka na prawe kolano, jeno ja tradycjnie staram się sprowadzać to do należnego parteru.

No i powiedzcie sami, czyż nie barwną i oryginalną wynalazłem wam parkę? Parkę naprawdę miłych i sympatycznych katojebków?