Dudzia ustawka

duda-cover-150214-1100550

Trzeba z szacunkiem powiedzieć, że kampania wyborcza Andrzeja Dudy, niesłusznie nazywanego Dodą polityki, nabiera rozpędu i rumieńców. Co prawda wolałbym jako obywatel i świadomy wyborca, by kolega Duda zamiast z głowy mówił z głową, no ale to – przyznacie – czepianie się szczegółów.

icon-red-line

Duda zaskakuje tym, że co chwilę do swej kampanii wprowadza nowe elementy, rzadko do tej pory wykorzystywane przez innych kandydatów. Właśnie sięgnął po sprawdzony przez celebrytów chwyt marketinowy, mianowicie ustawkę.

Przy okazji sprzedał lub ponownie podkreślił swoje trzy ważne cechy. Jest sportowcem i narciarzem, jest wierny Kaczyńskim, bo wziął udział w narciarskim memoriale im. Marii Kaczyńskiej, oraz jest samarytaninem i człowiekiem wielkiego serca, bo udzielił pomocy posłowi PiS, który przewrócił się na stoku.

I właśnie ten trzeci element był najważniejszy. 

Oto podczas jednego ze zjazdów pisi poseł Kwiatkowski, przyglebił widowisko i zgodnie ze scenariuszem, kątem oka patrząc czy wszystko przebiega zgodnie z planem i czy aby nie przesadza. Wpadek się udał, a przy jego boku też zgodnie z planem pojawił się akurat przypadkowo obok szusujacy kandydat Duda (numer 144 na piersiach), by udzielić pierwszej pomocy „ciężko rannemu”.

Wszystko oczywiście w asyście akurat przypadkowo obecnych na stoku dziennikarzy z aparatami i kamerami. No, taki zbieg okoliczności po prostu.

Poszkodowanego natychmiast zabrano do szpitala (Duda osobiście przykrywał go kocem i robił ostatnie sztuczne oddychanie), gdzie ponoć stwierdzono złamanie nogi i zwichnięcie barku. Acz są świadkowie którzy twierdzą, że ów Kwiatkowski jeszcze tego samego wieczoru zdrów, żyw i żwaw, ostro balował w knajpie, w kondycji całkiem dobrej był i w nastroju jak najbardziej tanecznym. Przyjmijmy jednak, że to pogłoski i wroga robota płatnych pachołków PO.

W każdym razie ustawka się udała, bo media (te prawdziwe i niezależne) pieją z zachwytu, a Duda pręży się niczym lew. Warto też pochwalić kolegów z PiS, których poświęcenie nie zna granic.

Wedle poufnych informacji

W obliczu tego ewidentnego sukcesu na stoku, przygotowywana jest już kolejna ustawka, tym razem z prezesem w roli głównej. W obecności sprawdzonych już fotoreporterów i kamer, kandydat Duda uratuje prezesa Kaczyńskiego przed gwałtem.

Scenariusz zakłada, że prezes z kandydatem, wyjdzie do pobliskiego parku na pogawędkę bez świadków i podsłuchów i w momencie kiedy oddali się w krzaki na siusiu (tak, prezes Kaczyński też sika i nie prawdą jest, że Brudziński mu musi otrzepywać), zostanie tam zaatakowany przez gwałciciela, pragnącego prezesa wydymać. Zboczeniec zostanie jednak powalony szybkim ciosem karate na glebę przez owego Dudę, a następnie oddany w ręce przypadkowo kręcącego się w okolicy wzmocnionego patrolu policji.

Zboczeniem okaże się członkiem dzielnicowej (Zoliborz) struktury PO.