50 twarzy Greya, jedna twarz Terlika

grey-150218-1100550

Absurd podobnie jak dno nie ma swojego dna. Bo zawsze znajdzie się coś lub ktoś, kto spod spodu zapuka. Podobnie jest z idiotą. Nie ma idioty na tyle skończonego, by można rzec, że to idiota doskonały. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto jest jeszcze większym idotą. Acz w jednym należałoby się zgodzić, że Tomasz Terlikowski jak na razie spełnia wszelkie znane nam normy idioty doskonałego.

icon-red-line

grey-2-150218-1000

Terlikowski jest też idotą aktywnym, bo prawie nie ma dnia, żeby jakoś nie zaistniał. On najprawdopodobniej ma specjalnego doradcę, oraz zespół wysokiej klasy specjalistów od wymyślania ad hoc i na kolanie, kolejnych, odjebanych totalnie numerów.

No bo sami powiedzcie, że niezłym trzeba być kretynem, żeby zwracać się do minister kultury z apelem, by ta wstrzymała… wyświetlanie w kinach filmu „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. A co ta niby miniter ma do tego filmu, w prywatnych pokazywanego kinach? No, nic nie ma. Równie dobrze Terlik mógłby pisać do ministra od handlu, żeby ten zrobił coś, bo w jego osiedlowym sklepiku nie ma jogurtu o smaku malinowym, zaś klienci terroryzowni sa truskawkowym.

Ludzie, on już nie jest chory facet, on jest dewiant!

Terlikowski zrobi aferę nawet na dworcu, kiedy nie spodoba mu się obściskująca się para. A ściślej facet, który przed wejściem do wagonu całuje żegnającą go kobitkę. Terlik wzywa wtedy policjantów, bo ta dwójka „swym nieobyczajnym zachowaniem w miejscu publicznym, narusza dobre obyczaje i porządek prawny“. A on akurat jest z bachorami, które chcąc nie chcąc „muszą obserwować tę demoralizującą scenę“. To jest ten właśnie poziom abstrakcji i absurdu moi mili.

Teraz wkurwia go film, bo pan z panią robią w tym filmie rzeczy, które on też pewnie chętnie by robił, gdyby tylko miał wyobraźnię, odwagę i jakąś normalną kobietę obok, a nie kapciowatą piczkę zasadniczkę, do użycia co najwyżej pięć razy na ćwierć wieku.

I to jest ten problem Terlika, kiedy udawne obrzydzenie, miesza się z niezdrową fascynacją. A jedyną kobietą która w tej sytuacji jest w stanie go zrozumieć, jest jego własna ręka.

Więc mój apel do ministra zdrowia dla odmiany jest taki: zrób pan coś dobrego w tym swym zasranym ministerialnym życiu, zrób pan po prostu coś z tym Terlikiem. NFZ panu nie wyszedł, kolejek pan się nie pozbył, ale może chociaż Terlikowskiego się pan pozbędzie, a nas od niego uwolni.

Bo bywało, że Terlikowski był nawet śmieszny, ale ten moment dawno już minął. Jego numery juz nudza i irytują i potrzebne są drastyczne roztrzygnięcia, a pan masz odpowiednią władzę by załatwić to bezboleśnie.

icon-red-line

PS. A film jak i książka, to niezmiennie totalne gówno, ale to zupełnie inny temat.

sex-dla-terlika-bigphoto
kawałek niewinnego seksu z dedykacją dla Terlika. Niech sobie bidok popatrzy, bo co innego mu pozostało…