Wyklęty powstań ludu ziemi…

nardowyrzeszow-150304-1000520

Jak sobie poszperałem trochę w gazetach, to mi wyszło, że dziwne były te obchody dnia pamięci „żołnierzy wyklętych”.  I o ile do dzieła (górnolotnie powiedziałbym nawet spuścizny)  wyklętych mam stosunek ściśle od lat określony i znany stałym tutejszym Bywalcom, o tyle po owych obchodach to co było jeszcze niedookreślone określone stało się bardziej.

icon-red-line

Większość manifestacji,  manifestacyjek, pochodów i wieców, miała charakter delikatnie mówiąc kameralny i ściśle lokalny, a zwłaszcza środowiskowy, choć zazwyczaj była legitymizowana przez lokalne władze. I w zasadzie to nie mam nic przeciwko temu, bo każdy ma prawo wybierać sobie i czcić bohaterów takich jakich lubi i na jakich zasługuje.

Niestety zazwyczaj w takich właśnie sytuacjach dochodzi do rzeczy kuriozalnych, które szczerości intencji może nie podważają, ale każą wątpić w sens i powagę całej imprezy. Bo z owych relacji tu i ówdzie zebranych wynika, że w większości wypadków pilnie manifestowała i słuszne hasła wnosiła ludność  chorobliwie ultra patriotyczna, tak patriotyczna, że aż faszyzująca.

Ale jak bliżej przyjrzałem się co to za organizacje, to zdziwiony bardzo byłem, że na obchodach nie było zaproszonych jako goście specjalni ultrasów z Niemiec czy z Rosji, bo przecież więzi środowiskowe są tu bardzo mocne. Na niektórych z owych imprez śpiewano nawet słynną pieśń rozpoczynająca się od słów „Wyklęty powstań ludu ziemi…”, ale im, temu współczesnemu pokoleniu patriotów, „wyklęty” tylko z jednym się kojarzy.

Ale niech tam, wolny kraj, każdemu wszystko (prawie) wolno.

Tyle że o wiele mniej – choć tylko teoretycznie – wolno władzy.

narodowyrzeszów-640

Otóż na Podkarpaciu odbył się też – bo jakże by inaczej – marsz pamięci wyklętych, tyle że ręka w rękę z neofaszolami szła właśnie lokalna, pisowska notabene władza. Organizatorem święcenia tego dnia świętego, była organizacja pod nazwą „Narodowy Rzeszów”, od dawna słynąca z chorobliwego nacjonalizmu i obowiązkowego antysemityzmu. Władzy to jednak nie przeszkadzało, bo i władza ta też jest patriotyczna, a nienawiść, wrogość i ksenofobia, to jakby partyjna wizytówka tej władzy.

W tym sensie nic nie dziwi. Jedynym i oczywistym wytłumaczeniem tego wszystkiego jest fakt, że działo się to na Podkarpaciu, a Podkarpaciu wolno więcej, tak jak więcej wolno dziecku szczególnej troski.