Dlaczego nie ma sensu modlić się za Michalika

michalik-150310-1100550

Księża z ambon nawołują: wierni niechaj się gorliwie modlą za biskupa Michalika. Ale modlitwa o litość dla tego biskupa, jest tak samo bez sensu jak modlitwa za rozum dla Terlikowskiego. To strata czasu, choć oczywiście jak ktoś tego czasu ma pod dostatkiem, to bardzo proszę, przeszkód nie ma. Chodzi zaś oto, że Michalik, w najbliższy czwartek stanie przed sądem za obrazę uczuć całkiem jednak niereligijnych. Sprawa jest niesłychana, no bo jak to tak, w Polsce, po sądach biskupa ciągać? Ale skoro już to się stało, to warto może poczynić uwagę taką, że gdyby sąd ów miał jaja, to Michalik powinien beknąć, tak jak bekają i grzywny sowite czasem płacą ci, co ponoć obrażają inne z uczuć, bardziej szlachetne jak rozumiem uczucia religijne.

icon-red-line

Niestety, życie uczy, że sądy w Polsce ciągle jeszcze jaj nie mają i jak ognia unikają skazywania biskupów, nawet za czyny dużo gorsze niż rzeczona obraza czyichś uczuć. A pretensje mam o to nie dlatego żem mściwy i radość jakąś czerpię z dania komuś po dupie. Chodzi jedynie o – mój ulubiony termin – zachowanie symetrii. Jak każą za obrazę religiantów, to niechaj też każą za obrazę antyreligiantów. Proste, prawda?!

Oczywiście pomijam tu tak istotny fakt, że co jednych razi i obraża, innych co najwyżej śmieszy i żaden nawet najbardziej roztropny sąd nie jest w stanie wydać sprawiedliwego wyroku. Więc jeśli pojawiają się próby karania za obrazę uczuć, a się pojawiają, to jest to co najwyżej ślepa i bezzasadna zemsta na kimś, kto ma poglądy inne od moich.

Sprawa z Michalikiem jest też o tyle ciekawa, że w sumie wyraził on poglądy do których wyrażenia miał prawo. Wedle zasady: jemu się nie podoba gender, a mnie nie podoba się on i cały ten jego kościół.

Przypomnę że idzie o to, iż jakiś czas temu Michalik w homilii, w sposób sobie właściwy, czyli wyjątkowo nieudolny, wyraził był na tyle głupawą opinię o rodzinie, rozwodach i znienawidzonych genderach, że ktoś poczuł się obrażony. Uznał że biskup przegiął stąd i ów sąd w tle. Niewiele tu zmienia fakt, że większość z nas uważa Michalika za wyjątkowego tępaka i muła. To że głupi nie znaczy jednak, że bezkarny. Prawa on swoje ma, ale wedle prawa bierze też odpowiedzialność za swoje słowa. Bo to nie jakiś Revelstein chuj wie skąd, jeno prominentny purpurat, osoba wysoce publiczna w przenośni i dosłownie. To moralny autorytet dla wielu baranów i owiec.

Summa summarum… przewiduję taki oto obrót sprawy, że wszystko się rozejdzie się po kościach, czyli pozew powtórnie zostanie oddalony, bo żaden sąd w Rzeczpospolitej nie podejmie się próby skazania biskupa w tak błahej w sumie sprawie (choć dla porządku i przykładu warto by było). Jak nie skazują za gwałty na klerykach i dzieciach, to dlaczego mieli by skazywać z powodu jakiejś urażonej pińdzi-sufrażystki.

W tym też sensie biskupowi nie jest potrzebna żadna modlitwa, tak jak niepotrzebna mu jest fujara, no niby jaki z niej jest pożytek? Jeśli już zaś jakaś modlitwa by się przydała, to zdecydowanie o rozum, którego w przypadku tego akurat biskupa nigdy nie za wiele i każdy gram dobrych jakościowo szarych komórek jest na wagę złota.