Kościół. Najpoważniejszy ośrodek badań nad pornografizacją

icon-kler-1100550

Opublikowane dane, które ponoć mogą szokować. Okazuje się, że sprawcami połowy gwałtów popełnionych w ubiegłym roku przez nieletnich, byli  chłopcy w wieku 13-15 lat. Znawcy przedmiotu, zwłaszcza wywodzący się z określonej strony barykady orzekli, że  istotny wpływ na takie zachowania ma „pornografia i pornografizacja otaczającego nas świata”. Małolaty przeto, sięgają po te pornosy, napatrzą się, przestudiują to i owo, a potem szable w dłoń i dalej na łowy. Tak, to bardzo niebezpieczne zjawisko, eliminujące z przyszłego życia kandydatki na dziewice konsekrowane, oraz znacząco zmniejszające pogłowie przyszłych żon trwających w czystości, czyli w stanie najogólniej nienaruszonym.

icon-red-line

Jeśli trzymać by się tej teorii, że wszystkim tym gwałtom winna jest pornografizacja otocznienia, to jej zgubnym wpływom podlegają nie tylko małolaty, ale równio jak leci wszyscy, niezależnie od wieku. To po pierwsze.

A po drugie, szczególnie mnie zastanawia, skąd w takim razie tyle seksualnej agresji wśród księży i księżopodobnych, z założenia i definicji unikających kontaktów z wszelakimi przejawami pornografii i pornografizacji.  Przecież to jest dość powszechna wiedza i przekonanie, iż księża to ludzie wolni od pewnych pokus, ludzie którzy z racji wyznawanych zasad nie biorą pornografii do rąk, ba, którzy tą pornografią gardzą i wszelkimi metodami ją zwalczają. Dla dobra nas wszystkich oczywiście.

W tym sensie kompletnie niezrozumiałym jest, dlaczego więc z takim zapałem i z taką zawziętością  księża dymają po kątach kolegów, dupczą kleryków i robią sobie seks zabawki z dzieci? Skąd bierze się ta wyjątkowa podatność na wyuzdany seks tej akurat grupy zawodowej? Ewidentnie coś tutaj kupy się nie trzyma. Niewykluczone, że jest to po pierwsze  kwestia „reakcji postresowej”.

sex-kler-400
…nim ostatecznie potępią z ambon pornosy, masowo je wpierw konsumują, nim równie zaangażowanie potępią seks pozamałżeński, powszechnie go uprawiają, z tak zwanymi gospodyniami, konkubinami, partnerkami, koleżankami, partnerami, jak zwał tak zwał.

No, bo moi drodzy, jeśli człowiek aktywnie chce walczyć z pornografią, to aby być skutecznym, musi wpierw właściwie ocenić przeciwnika. Więc jak się taki ksiądz, żołnierz wyklęty frontu antypornograficznego, naogląda tych zdjęć i filmów, no to stres dopada go straszny. To samo dotyka żołnierzy wracających z frontu. Dla wielu  jest to sytuacja psychologicznie nie do wytrzymania. A w związku z tym zdarza się nader często, że nieświadomie i bezwiednie, powtarzają schematy zachowań które przyszło im obserwować. Czyli gwałcą, molestują, wsadzają w dupę, w buzię i pod pachę. Są przypadkowymi ofiarami własnej wyobraźni.

Po drugie, zdarza się też tak, że wielu pasterzy w randze różnej, walcząc z pornografią i pornografizacją, a także antykoncepcją, stara się tego przeciwnika zmierzyć, zważyć, posmakować i wyczuć. Nie wystarczy im oglądanie, muszą posmakować, świadomie i z premedytacją. Więc nim ostatecznie potępią z ambon pornosy, masowo je wpierw konsumują, nim równie zaangażowanie potępią seks pozamałżeński, powszechnie go uprawiają, z tak zwanymi gospodyniami, konkubinami, partnerkami, partnerami, jak zwał tak zwał. Nim wyklną prezerwatywę, używają jej na różne, nie rzadko bardzo wymyślne sposoby. Czasem nawet eksperymentują, a do tego przecież potrzebne  są im obiekty , tak jaka szczury są potrzebne naukowcom do eksperymentów z nowym rodzajem dezodorantu. To chyba zrozumiałe, zaś dzieci i klerycy nadają się do tego znakomicie.

Potem ci badacze zdradliwej pornografii i pornografizacji, zbrojni w doświadczenie i wyniki swoich eksperymentów, z czystym sumieniem mogą powiedzieć, że porno to syf, zguba i dno. I dobry katolik absulutnie nie powinien tego robić, wystarczy, że oni, ich pasterze w ich imieniu się poświęcają i cierpią, ruchając co żywe i na drzewo nie ucieka.

Potem nikt im nie wciśnie ciemnoty, że jest inaczej,  bo sami to przerobili i  zbadali, a nawet badają dalej, bo przecież porno się rozwija i nie wolno pod żadnym pozorem zaprzestać procesów rozpoznawania bojem przeciwnika.  Tak to mniej więcej wygląda.

PS> Wyczytałem właśnie,  iż co mądrzejsi i gorliwsi w wierze biskupi i ci którzy z racji wieku nie mogą  już brać czynnego udziału w procesie badawczym pornozagrożeń, postulują,  by  dzieciom zwłaszcza w wieku przedszkolnym,  zakazać podmywania się, gdyż „wymaga to pocierania genitaliów, co wykonywane regularnie, może wywoływać nieczyste myśli, oraz może być zachęta do masturbacji”. Też ładne, prawda?