Jak zdycha tajemnica. Szykujcie smartfony!

spowiedz-150315-1100550

Otóż sprawy mają się tak… Pewna przedsiębiorcza włoska dziennikarka udała się do tak zwanej spowiedzi. Spowiadanie się ze swoich na ogół wyimaginowanych grzechów nagrała, a następnie wszystko spisała i opublikowała w postaci sążnistego artykułu. Jak łatwo było przewidzieć zrobił się straszliwy wrzask. Jakiś ważny kardynał z Bolonii natychmiast wydał straszliwy wyrok: „autorka dopuściła się poważnego pogwałcenia świętości sakramentu“. We flekowaniu autorki pomaga mu, czynny udział biorąc, cała armia usłużnych dupolizów, bo moi drodzy różne takie Terlikowskie są niestety na całym świecie i z ozorem wywieszonym stoją gotowi by natychmiast rzucić się do biskupiej dupy.

icon-red-line

Co mówi ów boloński kardynał (Carlo Caffara)? W sumie nic nowego, same wyświechtane katobzdury. Na przyklad:

„Pragnę powtórzyć, że artykuły te stanowią w obiektywny sposób ciężkie przewinienie przeciwko prawdzie spowiedzi, sakramentowi wiary chrześcijańskiej”.

Albo:

„…artykuły (…) oznaczają poważny brak szacunku dla wiernych, którzy uciekają się do sakramentu spowiedzi jako jednego z największych dóbr, bo otwiera ich na dary miłosierdzia Boga”.

Albo:

„…zachowanie dziennikarki, która okłamała spowiednika, oznacza pogwałcenie świętości sakramentu, który jako pierwszego warunku wymaga szczerości skruchy”.

Kardynał przypomniał ponadto, że publikacja treści spowiedzi świętej jest jednym z najcięższych przewinień i autorkę czeka za to niechybna i równie ciężka kara.

Niestety, mam wrażenie, że pani autorka ma w głębokiej dupie (niewykluczone że nawet ponętnej), kary którymi straszy ja jakiś zapasiony gnom z Bolonii. Bo nie po to ona to robiła, żeby się teraz przejmować jakąś ekskomunika czy czymś równie infantylnym.

To po pierwsze.

Po drugie zaś sprawa jest prosta a wrzask zupełnie nieuzasadniony. Bo swe grzechy, przewinienia i odstępstwa ujawniła publicznie osoba spowiadająca się. Uznała z jakiegoś powodu, że tak trzeba, tak chce i to jej odpowiada. Nie doszło więc do żadnego złamania tajemnicy spowiedzi, bo pani zachowani tej tajemnicy sobie nie życzyła. Jej święte prawo.

Wrzask byłby natomiast usprawiedliwiony, gdyby to pan ksiądz a więc człowiek, który wszedł w posiadanie tajemnic spowiadającej się, sam to upublicznił i ujawnił. Wtedy to z czystym sercem można by mówić, że złamał tajemnicę i złamał pewien obowiązujący układ i jest po prostu najzwyczajniejszym chujem. Sumując więc uważam, że nie ma sprawy, wrzaski krzyki i straszenia są kompletnie bez sensu i kompletnie nie na miejscu.

Na koniec zaś apeluję do wszystkich lubiących dobrą zabawę

Zbrojni w swoje wypasione smartfony, albo nawet dogorywające dyktafony, pędźcie do kościoła i się spowiadajcie! Z fikcyjnych grzechów i z fikcyjnych czynów. Im one gorsze, tym lepiej dla sprawy, tym ciekawszy będzie materiał. Wymyślajcie więc takie, które z założenia zagotują pana księdza a nawet go wkurwią. I wszystko obowiązkowo nagrywajcie!

Kto z was odważny i kozak, niechaj złoży księdzu jakąś propozycję nie do odrzucenia, jakieś powiedzmy ruchanko w konfesjonale, albo na plebani. Zobaczcie jak zareaguje i wszystko nagrywajcie! A potem to wszystko choćby do mnie przyślijcie, a ja z pewnością wszystko to opublikuję. Życzę przeto dobrej zabawy i czekam na pierwsze pliki.