Andrzej Duda wierzy w cuda, choć wyborcom nie dowierza

duda-150321-1100520

Teza iż czeka nas druga tura wyborów jest niestety prawdopodobna. Wskazują na to już praktycznie wszystkie sondażownie. Używam słowa „niestety„, ponieważ druga tura, to jeszcze więcej pieniędzy wyrzuconych w błoto. Kompletnie bez sensu. Tak jak i bez sensu są całe te wybory i w ogóle bez sensu jest cały ten prezydencki urząd. Ale nie o to w sumie tutaj chodzi. Bo wybory czy nam się to podoba czy nie jednak będą.

icon-blackline-200

Bardziej mi jednak dzisiaj chodzi o to, że jak na razie w tych zawodach drugi jest Andrzej Duda i bardzo się już do tej pozycji przywiązał.

Od dłuższego czasu ów Duda uzyskuje wyniki w granicach dwudziestu lub dwudziestu nawet kilku procent. To oznacza mniej więcej, że te plus minus dwadzieścia procent ludzi, którzy pójdą na te wybory, chce oddać głos na Dudę. Możemy się temu dziwić, możemy to kontestować, ale tak właśnie jest. Nikt przecież nie powiedział,  że wybory są tylko dla przystojnych szatynów i seksownych blondynek, a już kulawi, ślepi i łysi niech spierdalają.  Każdy ma prawo wybierać prezydenta, a owi łysi, kulawi, ślepi plus mentalne blondynki, optują właśnie za ptysiem z PiSu.

I tu się zaczyna problem, bo jest pytanie czy aby wiedzą co czynią?

Każdy bowiem powinien być na tyle uczciwy, by się przyznać,  że będzie głosował zgodnie ze swoim sumieniem, czyli tak jak wcześniej deklarował. Jednak co będzie, gdy deklaracje jednak miną się z rzeczywistością? Przecież niejednokrotnie już tak było, że deklarowali jak chcieli a głosowali jak wyszło.

„To oczywiście oszustwo, skrajna nieodpowiedzialność. Tego typu zachowania odbierają sens jakiejkolwiek kampanii politycznej” – diagnozuje problem kandydat Duda i deklaruje, że on jak i jego partia będą walczyć z tego typu nieodpowiedzialnymi i nieobywatelskimi zachowaniami.

Stawia sprawę ostro i jednoznacznie

Zapowiada, że jeśli w wyborach nie osiągnie owych, wydawało by się, gwarantowanych i deklarowanych przez potencjalny elektorat 20%, zamierza zaskarżyć wszystkich tych, którzy na niego nie zagłosowali wbrew swoim wcześniejszym deklaracjom.

„Dziś wszystko jest policzalne i możliwe jest precyzyjne ustalenie winnych. Oświadczam przeto, że wystąpię na drogę sądową przeciwko tym, którzy mimo iż deklarowali poparcie dla mnie w sondażach, przy urnach zachowali się tchórzliwie, oddając  głos na innego kandydata i działając tym samym na moją szkodę, narazając mnie na poważne straty finansowe i moralne. Tego typu niegodne obywatela Rzeczpospolitej postawy, traktował będę jako celowe oszustwo i w sądzie będę dochodził odszkodowania”.

Wedle prawników ma to być proces zbiorowy przeciwko wyborcom. Ewentualne odszkodowanie zapłaci Dudzie państwo, które potem poprzez  Urzędy Skarbowe niechaj od winnych ściągnie należności.  Oni przecież doskonale wiedzą, co kto ma i kto na kogo głosował. Łatwo sobie poradzą ze ściągnięciem należności i blokowaniem kont dłużnikom.

Jak wyliczył sztab Dudy, w każdego potencjalnego wyborcę, zainwestowali oni około 150 złotych. Łatwo więc wyliczyć będzie sumę odszkodowania, określając ilu z tych 20% zagłosowało niezgodnie z wcześniejszą deklaracją. Bo to jest dokładnie tak drodzy państwo, jak z deklaracjami podatkowymi i majątkowymi, stan deklarowany musi być zgodny ze stanem faktycznym, lub na odwrót.

Ewentualnych więc uczestników badań sondażowych (nie mówiąc o wyrywnych ochotnikach) ostrzegam, iż całkiem nieświadomie, czasem na pewno dla fanu,  możecie niechcący wdepnąć w niezłe gówno. Nie róbcie sobie jaj z Dudy i nie rozpalajcie bez sensu jego nadziei, bo gość puści was z torbami. To mściwa szuja.

icon-blackline-200

[wszystkie informacje zawarte na tej stronie mogą zawierać elementy zmyślone i nie do końca prawdziwe, albo w ogóle nieprawdziwe. Zalecana jest przeto ostrożność i czytanie ze zrozumieniem. Jeśli ten wpis ci się podobał, możesz lajknąć fanpejdż strony na Fejsbuku]