Każdy może być Szwejkiem. Najlepiej w Londynie

Jako człowiek wystarczająco już leciwy, mogę powiedzieć z czystym sumieniem i całkowitą pewnością, że ewentualni organizatorzy ewentalnej mobilizacji, rejestracji czy innych nie mniej wymyślnych zabaw dla nudzacych się chłopców, mogą mnie pocałować w dupę. Tak, jestem za stary na armatnie mięso i zbyt żylasty. Odważny i pewny jestem również dlatego, że jako posiadacz dwóch paszportów, byłem dla armii elementem podejrzanym i z automatu zwolnionym z zaszczytnego jak najbardziej obowiązku. Przyznacie przeto, że wyśmiewanie się z niepodarnego wprowadzenia w Polsce na powrót wojskowego drylu, przychodzi mi łatwo i bez jakiegokolwiek stresu, nie wspominając o konsekwencjach.

icon-blackline-200

Wcześniej niestety bywało różnie, bo wcześniej szansy podwójnego obywatelstwa z powodów polityczno-sojuszniczych nie miałem. Więc jako tu urodzony, różnych sztuczek się imałem, żeby ówczesne Ludowe Wojsko Polskie nie przydzieliło mi obowiazkowych kamaszy, wyjątkowo mało twarzowych i kurewsko przy okazji niewygodnych. W końcowym okresie, grozili mi nawet prokuratorem (po n-tym niestwieniu się na wezwanie), ale na szczęście zmienił się ustrój i pewne sprawy poszły w zapomnienie.

Kiedy wreszcie zapragnąłem patriotycznno-obronne kwestie raz na zawsze uregulować (ujęło mnie wyjątkowo hasło bóg-honor-ojczyzna), zgłosiłem się na osławioną ulicę Szwedzką w Warszawie z dowoma już paszportami. Tam wpierw na mnie nakrzyczeli (na zdrowie panie pułkowniku, mam panu palec wsadzić w odbyt, czy w gardło?), za to, że jestem wyjątkowym skurwysynem, złośliwie przez lata uchulającym sie od „zaszczytnego obowiązku“, że gdyby nie nowa sytuacja, to bym zgnił w pierdlu i w ogóle załują, że nie mogą teraz wezwać tu do pokoju tych dwóch rosłych żandarmów z dołu, by mnie natychmiast w kibitkę zapakowali i na białe niedziwiedzie wywieźli. Potem obejrzeli dokładnie ten wraży paszport (ewidentnymi rasistami byli) i kazali w te pędy spierdalać, za żadne skarby więcej się nie pokazywać.

Tak oto – w dużym skrócie i uproszczeniu – stałem się szczęśliwym obywatelem drugiej kategorii.

Piszę to wszystko dlatego, że cała masa młodych ludzi, ma dzisiaj jednak zdecydowanie łatwiej niż ja. Paszporty ma w szufladach, bilety kupuje przez internet bez żadnych znajomości i w promocji zazwyczaj, Europa stoi otworem, a armii trudno się doliczyć własnych generałów a co dopiero poborowych.

Co prawda przepisy nadal grożą odsiadką od 2 lat wzwyż, jeśli po otrzymania karty mobilizacyjnej nie stawisz się w określonym terminie i miejscu, ale to raczej czysta teoria. Spierdalaj w te pędy do Londynu, Madrytu, Paryża albo Rzymu, pamiętając jednak, że jeśli nagminnie się nie zgłaszasz, albo wprowadzasz tak zwane organy w błąd, w tym umyślnie wyjeżdżasz za granicę mimo mobilizacji, możesz trafić za kratki na co najmniej lat 5. Też jednak nie musisz się szczegónie tym martwić, bo nikt w Polsce nie jest w stanie zapanować nad przepisami i burdelem w papierach, a poza tym kto ci każe wracać do Polski?

Rada moja zaś jest taka, że jeśli jesteś na tyle młody, i jedocześnie jesteś pewien że nigdy z armią nie będzie ci po drodze, to wyjeżdzaj zawczasu, nim sobie leśne dziadki z WKU o tobie przypomną. Nie będzie w tym wypadku mowy o ucieczce a jedynie o stałym i trwałym przebywaniu za granicą.

I pamiętaj, żeby za chiny nie zgłaszać się do żadnej ambasady czy konsulatu (kiedy mama maila wyśle z wiadomością, że w domu czeka wezwanie), bo tylko kłopotu im narobisz. Myślisz że oni tam nie mają nic innego do roboty, niźli użeranie się z jakimś ambitnym i przejętym rolą patriotą na emigracji? Przeszkodzisz im tylko w kolacji albo jakimś innym raucie.

Żyj więc sobie szczęśliwie i błogo, zmartwienia zostaw innym. Ojczyzna bez ciebie z pewnością przeżyje. A w razie czego masz tę drugą, zastępczą. (A jak się znudzisz, to zawsze z Ruskimi możesz ponaparzać się pubie).

Reklamy

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

14 thoughts on “Każdy może być Szwejkiem. Najlepiej w Londynie

  1. Niestety , mimo zaszczytnej służby w wojskach specjalnych , im było mało i starali się drapnąć mnie do rezerwy …zdecydowanie odmawiałem …ukarali 5 tysiącami zł. kary …ale nie poszedłem , grozili więzieniem , to wyjechałem za granicę i szwendałem się po Europie 16 lat …a teraz to najwyżej mogą mię cmoknąć w dupę i to z salutowaniem …

  2. Revel.Ta druga kategoria obywatelska jest wyższa czy niższa? Bo mi wychodzi, że wyższa. Prawa obywatelskie masz jak najbardziej, ale obowiązki ciut jakby lżejsze. Osobiście cenię sobie ten stan jak najbardziej, aczkolwiek to nie zasługa drugiego paszportu tylko j….nej starości.

    1. Pamiętaj że mobilizacji podlegaja osoby do 50-tki, no chyba ze maja stopien oficerski lub podoficerski wtedy do 60-tki. Łatwo wyliczyć (ja rocznik 1955) że nijak się juz nie chwytam na żadne tego typu rozrywki, bez względu na paszporty. Pozdrawiam

  3. Przyznaję, że Ojczyzna niewiele dla mnie zrobiła, a ten fakt usprawiedliwiałby moje negatywne stanowisko wobec: aktualnej militaryzacji Polski.
    Dwuletniej służy – nie uniknąłem – trafiając ” w kamasze „, i to socjalistyczne, mając niecałe.. 24 lata. I to ” niecałe ” zaważyło!
    Bo gdybym skończył wcześniej – mogli by mnie pocałować…
    Fakt.. spóżniłem się do Zamościa / tam miałem kartę / , chyba 14 dni… Bo matka była w szpitalu…a ja byłem ostatnim młodym Gdynianinem, który ten ” jasyr ” – uważałby za zaszczyt…
    Jednak ” argument ” siły – przeważył, a informacje, że WSW czeka codziennie / naprawdę / pod moim domem, a sankcja to 5 lat odsiadki – wymusiły na mnie ” dobrowolny ” przyjazd:)))
    Na koniec wymigałem się od przedłużenia służby, ze względu na doskonałe wyniki strzelania oraz poznanie ” trepów ” – jako pułkowy pisarz, kreślarz i korektor ” tajnych pism „:) Znaczy się: tłumaczyłem: z ogólno-wojskowego – na polski:)
    A dziś: jestem rocznik 1951 i chociaż szlag mnie trafia na zapędy Putina, to … już mnie sprawa nie dotyczy:)
    No chyba , że: byłbym znowu potrzebny – jak wtedy – gdy buc w randze pułkownika przychodził do mnie i pytał:
    ” Obywatelu kapralu – jak się pisze : dowódca ” ??? Zobaczyłem w raporcie, że napisał: dowutca :))))) To był początek lat siedemdziesiątych, myślę więc , że pewne rzeczy – to już tylko historia.
    Ale… jak tata naszego Kosmonauty – Hermaszewskiego, w randze generała, przylatywał – prawie prywatnym „limem” – na nasze lotnisko, na ryby, a luk na karabiny maszynowe służył mu – jako schowek na wędki…. trudno zapomnieć:))))
    Tak mnie troczę na wspomnienia naszło…
    Pozdrawiam
    Stanisław

    1. Stanisław – znaczy się, to ty taki „s.syn pułku” byleś i rozkazy pułkowe pisałeś – jako….kapral. No…nooo. Na pewno też płk.Kuklińskiemu tajne raporty pisałeś, bo to typowy nieudacznik i pułkownik właśnie. Rzygać się chce, jak się czyta to co napisałeś.

    2. Jontek..
      Nie pisałem, ale ” korygowałem ” na język polski. Nie rozkazy, ale ” tajne pisma ” – jak napisałem – powyżej.
      Nie obraziłem nikogo, więc i ty mnie nie obrażaj tym ” s..synem pułku „!!
      Powiązanie mojego wpisu z płk Kuklińskim – nie ma żadnego sensu
      I na koniec: nie ma obowiązku czytania, tego co napisałem:)
      Stanisław

  4. O kuźwa !!! To jeszcze gorzej niż myślałem. „Tajne” pisma korygowałeś !!!!! Ha..haaa….haaaa…. To jako „kapral pułkowy” musiałeś przejść szkolenie w samej Moskwie. Ofermo pułkowa – w wojsku kaprali nie dopuszcza się do tajnych dokumentów a już do ich tłumaczenia NA PEWNO. W dodatku ty- taki wybitny opozycjonista – „tajne pisma” tłumaczyłeś. Nie rób sam z siebie „frajera” to i nikt ci nie będzie dokuczał. Inni tez służyli w WOJSKU POLSKIM i troche mają wiedzy jak to tam było. Spadaj ćwoku !!!!

  5. To jeszcze nic – poczytajcie komentarze tego „syna pułkowego” na blogu Elizy. Dno dna !!!

  6. No to mamy swojego „Szwejka pułkowego” – podobno lewatywa i „bicze szwedzkie” okresowo leczyły go z omamów !!!!

  7. Sorry, Szanowny Gospodarzu:)
    Ja nie prosiłem tej ” wolszczyzny „, żeby z blogu ” elizadumoulin ” przylazły za mną – do Ciebie:))
    Stanisław

  8. Towarzyszu Stanisławie !!! Aby być dopuszczonym w wojsku do tajnych dokumentów i instrukcji trzeba było być :
    1.Członkiem partii.2.Posiadać rekomendację swojej organizacji partyjnej.3 Być klasowo synem robotniczo-chlopskim.4.Być oficerem LWP.
    Widocznie wszystkie te cechy posiadałeś, jeżeli dopuszczano cię na szczeblu PUŁKU do tajemnic wojskowych. Kapralu – BACZNOŚĆ – i odmaszerować a nie pisać bzdury na blogu !!! Zrozumiano !!!!

  9. Wielce Szanowny Jahu – Redaktorze Naczelny etc.etc.etc.!!! Co się dzieje – od dwóch dni komputer mi głupieje, dostawca internetu (Orange) wstydliwie milczy, Radio Zet podało, że mają tam w tym Orange wielgachną ogólnopolską awarię a ja myślałem sobie, że zaczęła się wojna internetowa – bo te zielone ludziki podobno mają takich speców psujów, co to potrafią. Tak między nami, to Jahu także Twoja w tym wina, bo siejesz defetyzm na blogu. Piszesz cynicznie, że masz dwa paszporty i w razie czego dasz dyla, ale w kamasze nie dasz się zakuć.Tłumaczysz się steranym wiekiem i takie tam szkolne wymówki. Od zawsze Polska pospolitym ruszeniem na wojnę stawała, kto żyw – chwytał za kosę albo i cepa i do ordynku stawał, na wiek nie bacząc. Panika we mnie narastała, bo oto via Polsat, dowiedziałem się że Jankesi z Inflant się wycofują i w te pędy wracają, na z góry zaplanowane pozycje. Oliwy do ognia dolał nasz minister od Samoobrony, bo oto ogłosili jakąś tam „próbną” mobilizację, że to tak niby na niby. I bądź tu mądry, i komu tu wierzyć. W nocy zdążyłem obliczyć na co wydam podwyżkę mojej emerytury – bo Ojczyzna zadbała. Dostałem 36 złotych podwyżki i miałem dylemat, czy lepiej w markecie kupić cukru, czy też lepiej drożdży – bo to na wypadek wojny idzie przepędzić na bimber, a bimber to jedyny towar, który się nie psuje, kiedy nam próbnie wyłączą prąd z lodówki. Ale z biegiem godzin zacząłem się reflektować i skoczyłem po rozum do głowy. Przynajmniej za dnia wojny nie będzie – tylko nocami. Zauważyłeś chyba sam, że ta „szpica NATO ma brązowy kamuflaż na twarzach a nawet ciemno-brązowy. I wszyscy noszą w biały dzień ciemne okulary – to dla zmyłki. Oni się chronią aby za dnia nie dostać „pomroczności jasnej” – bo to panie wiadomo, słońce już co raz wyżej. Mój sąsiad twierdzi, że te „amerykany” noszą te okulary, aby w nocy im oczy nie świeciły w ruskich noktowizorach. Chytre one są psiajuchy. Kto by pomyślał. Tedy pamiętaj Jahu – w dzień spoko – na noc okna zamykaj i drzwi mocno kołkiem podeprzeć.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s