Zygota to nie dziecko, Hoser to nie Naomi Campbell

zaplodnienie-150327-1100530

Bardzo bym chciał nie pisać już o kościele, jego rozpustnych księżach, durnych biskupach i całej tej menażerii. Chciałbym, ale niestety się tak nie da. Bowiem kościół sam nadzwyczaj skutecznie dba o to,  by o nim nie zapominać, z wdziękiem słonia w składzie porcelany podrzuca tematy, skutecznie lansuje własne ikony obciachu.

icon-blackline-200

Tak, tak moi drodzy, jestem całkowicie przekonany, że postaci takie jak Hoser, Michalik, Gądecki czy Dydycz, już stają się ikonami obciachu światowego formatu, tej samej klasy i sławy, co ikonami mody są dziś Naomi Campbell, Kate Moss, czy Linda Evangelista. To ta sama liga czyli ekstraklasa, tyle że dziedziny sportu różne.

A piszę o tym tylko dlatego, że znów zadziwił mnie swą lanserką biskup Hoser.

A mianowicie: uważa on, że współczesny świat jest chory, bowiem na świecie tym w łonie matek zabija się 100 mln poczętych dzieci. Rozumiecie? Świat jest chory tylko dlatego, że wyskrobano parędziesiąt, a może paręset milionów plemników, które dopiero co znalazły jakąś ciepłą przystań (żeby nie powiedzieć ciepłą dziurę), rozmyślając co tu robić dalej. Spierdalać, czy może zaryzykować, a nuż wyjdzie z tego coś sensownego, jakiś Einstein albo przyszły ksiądz.

Ale to nie wszystko, bo bezmiar zbrodni jest o wiele bardziej porażający.

Weźmy taką miliardową pewnie armię onanistów, do których niechybnie Hoser drzewiej należał, zawodowych, bezwzględnych morderców niezliczonej ilości potencjalnych istnień. Czy wy wiecie moi drodzy, ile plemników w męczarniach ginie w kiblach, albo pod prysznicami, dusi się w gumowych pułpkach prezerwatyw, bezgłośnie wołając o pomoc, w strasznych umierając męczarniach? Dlaczego biskup o tym holokauście nic nie wspomina?

O dziwo Hoserem nie targają jakoś chorobowe objawy na myśl, że miliony realnych już jak najbardziej ludzi (nie plemniki, nie zarodki czy zygoty) ginie w wyniku wojen religijnych, czyli powszechnego elementu dzisiejszej rzeczywistości. Katolicy z lubością mordują siebie, islamiści mordują islamistów i przy okazji katolików, inni pojebańcy tępią islamistów i nie odpuszczają katolikom, a katolicy na dodatek gnoją czym się da i jak popadnie wszystkich pozostałych.

To jest ten piękny i bezgrzeszny świat biskupa Hosera.

A dzieje się tak nie tylko dziś, nie wczoraj, ale od zawsze, od  kiedy tylko jakiś głupek jeden z drugim wymyślił religie.

Nie utyskiwał też szczególnie zacny, rzygający na prawo i lewo moralnością pan biskup w strojnej sukni (to jest właśnie ten gender), kiedy siedział sobie w wygodnym fotelu gdzieś z Afryce, ręką w jajach sobie grzebał, popijał winko i zagryzał ogórkiem, a tuż obok, za murem pilnie strzeżonej rezydencji, Hutu wyrzynali Tutsi (lub też na odwrót), bo w ten sposób lepsza wiara wypychała na margines gorszą wiarę, co akurat panu biskupowi bardzo sie podobało.

A teraz raban jakiś z powodu domniemanych poczętych?

Nawet bym ten żal i frasunek biskupa rozumiał, bo przecież dla nich każde poczęte mniej, to teoretycznie jeden obiekt napaści seksualnej też mniej, tyle że tak na prawdę nie o dzieci tu chodzi. Nie ma żadnych dzieci poczętych! Są zarodki, płody, gamety, a dzieci są wtedy kiedy ewentualnie się urodzą, mnie więcej po 9 miesiącach a nie po 4 tygodniach. To durna i maksymalnie przez tych kretynów zmanipulowana semantyka.

Trzymając się tej właśnie semantyki wpadam w popłoch, bo właśnie dochodzi do mnie, że jako wegetarianin kupując i jedząc jajka, de fakto wpierdalam poczęte kurczęta. Straszne!