Światowy spisek ateistów dopadł Szwajcarię

szwajcaria-150401-1100500

Ta wiadomość, co ciekawe, największe zainteresowanie a przy okazji zgorszenie wywołała w Polsce. W samej Szwajcarii przyjęto ją raczej spokojnie, żeby nie powiedzieć obojętnie. A sprawa jest poważna, nawet nadzwyczaj poważna, bo dotyczy hymnu. W Polsce hymn to rzecz niesłychanie święta, może nawet bardziej święta, niż święty jest Wojtyła. Nic więc dziwnego, że temat ten wywołał takie poruszenie.

icon-blackline-200

Rzecz w tym zaś, że owi Szwajcarzy już czas jakiś temu doszli do wniosku, że hymn który mają, nadaje się generalnie do dupy. Strach to spiewać i strach czymś takim się chwalić.

Żeby być choć odrobinę precyzyjnym,  to hymn przestał się Szwajcarom podobać już gdzieś w połowie lat 70-tych, ale wtedy nie mieli jeszcze tyle sił i determinacji by problemem się zająć. Jednak jak widać, co się odlecze to nie uciecze. Postanowili go ostatecznie zmienić, rozpisując jakieś dwa lata temu konkurs, którego zakończenie nastąpi lada moment, a dokładniej to we wrześniu. W zasadzie to niby nic.

Czym jednak ci Szwajcarzy zasłużyli sobie na zgorszenie Polaków?

Ano powodem tych zmian. Otóż uznali oni wyobraźcie sobie, że problemem jest tekst. Tekst tak chujowy i tak irytujący, że aż głowa boli i wstyd na cały świat się rozchodzi. Bo teskt ciagle jeszcze aktualnego hymnu, to pochodzący z roku 1841 tak zwany Psalm Szwajcarów, który w gruncie rzeczy jest modlitwą będącą odwołaniem do boga, gór i słońca, sławiącą pobożność i piękny alpejski krajobraz. No, jednym słowem żenada! Poważne i liczące się państwo, nie może odpierdalać takiej tandety, bo się kompromituje w oczach konkurentów. Tak też mniej więcej tłumacza to tamtejsi urzędnicy.

„Oficjalny hymn jest psalmem, modlitwą, a my mamy społeczeństwo otwarte, religijnie neutralne. Mamy ateistów, nie mamy jednego Boga, dlatego ten hymn jest problemem” –mówi Lucas Niederberger ze Szwajcarskiego Stowarzyszenia na rzecz Użyteczności Publicznej. I tak właśnie nieodwołalnie już będzie.

Nie dziwcie się przeto Prawdziwym Polakom, że  taki obrót sprawy może się im nie podobać, a ich mniemanie o Szwajcarach jest od dziś dużo gorsze niż o Ruskich i Ukraińcach razem wziętych. Jak to tak, wycofywać odwołanie do boga z hymnu? Może jeszcze krzyż z flagi wyretuszują?! No bydło i antykatolicka chołota. Nie będziemy przeto dalej tych chujów utrzymywać i koniec wszelkiej przyjaźni, niech zdychaja w grzechu. Poza tym to kolejny namacalny dowód, że antychrześcijańskie prześladowania w Europie przybierają na sile. Mówią to zaś i głośno przeciwko tej niesprawiedliwości krzyczą wrogowie słynnego Mazurka Dąbrowskiego (fakt, głupawego nieco z dzisiejszej perspektywy), którzy by go chętnie i w te pędy podmienili na jeszcze bardziej grafomańską Rotę, czyli poszli dokładnie w odwrotnym kierunku niźli idą Szwajcarzy. No, ale Polska i Polacy generalnie różnią się od Szwajcarii i to nie tylko w kwestii w sumie mało istotnego hymnu.

PS. A mnie tam polski hymn nawet się podoba, bo w miarę skoczny i wesoły, prawie że wodewilowy, co ma oczywiście swój wdzięk i niezaprzeczalny urok, zwłaszcza na tle innych hymnów, z reguły będących nieudanymi marszami żałobnymi. Z drugiej strony rzeczywiście, te grafomańskie mocno słowa rymowane, o przemocy, szabli którą coś tam komuś będziemy odbierać plus ta wzmianka o tyranie Napoleonie, zupełnie nie przystaje do rzeczywistości. No ale może kiedyś i u nas przyjdzie czas na jakieś drobne retusze.